
19 Flis Odrzański, żeglarska impreza która ma na celu promowanie turystycznego i rekreacyjnego zagospodarowania Odry w ramach działalności Ligi Morskiej i Rzecznej oraz Stowarzyszenia na rzecz Miast i Gmin Nadodrzańskich na dobre wystartowała w miniony piątek w dół Odry ze Ścinawy.
Oficjalnie jej trasa miała rozpocząć się od Wrocławia lecz pomimo, że w nim mieszkam i to w pobliżu Odry specjalnego „huku armat" nie usłyszałem. Nowością tegorocznej imprezy była zmiana głównego organizatora. W tym roku funkcję tę przejął Urząd Marszałkowski Województwa Zachodniopomorskiego, który wytypował Pana Krzysztofa Żarnę, dyrektora Wydziału Współpracy Terytorialnej na Głównego Koordynatora Flisu Odrzańskiego 2014.
19 Flis Odrzański, żeglarska impreza która ma na celu promowanie turystycznego i rekreacyjnego zagospodarowania Odry w ramach działalności Ligi Morskiej i Rzecznej oraz Stowarzyszenia na rzecz Miast i Gmin Nadodrzańskich na dobre wystartowała w miniony piątek w dół Odry ze Ścinawy.
Oficjalnie jej trasa miała rozpocząć się od Wrocławia lecz pomimo, że w nim mieszkam i to w pobliżu Odry specjalnego „huku armat" nie usłyszałem. Nowością tegorocznej imprezy była zmiana głównego organizatora. W tym roku funkcję tę przejął Urząd Marszałkowski Województwa Zachodniopomorskiego, który wytypował Pana Krzysztofa Żarnę, dyrektora Wydziału Współpracy Terytorialnej na Głównego Koordynatora Flisu Odrzańskiego 2014. Doradcą koordynatora spływu została znana wszystkim flisakom, inicjatorka Flisu Pani Elżbieta Marszałek.
Różne te „flisy” bywały. Począwszy od roku 1996, kiedy to wystartował pierwszy flis, liczne to były jego oblicza. Różne miejsca startu, ilość spływających jednostek, rok w rok z różnymi zmianami, ale we Wrocławiu dało się odczuć „zapach” tego żeglarskiego święta. Niestety, nie tym razem.
Główna feta związana z rozpoczęciem flisu spoczęła na barkach włodarzy pachnącej z lekka prowincją Ścinawy lecz muszę prezyznać, że majestat dumnego Wrocławia blednie w organizowaniu dla ludu masowych imprez z nutką żeglarskiego romantyzmu. Było co pojeść, co napić i posłuchać, choć ubolewam, że nie zatroszczono się o artystyczny akcent typowo odrzański w postaci zaproszenia muzyka z nieodległego zresztą Brzegu Dolnego lub typowo szantowego ansamblu. Szczególnie symboliczny był gest retmana tuż przed wypychaniem tratwy z basenu portowego. Znak krzyża ręką uprzednio zamoczoną w odrzańskiej wodzie był dla wielu widzów wyraźnie wzruszający.
I na koniec mała dygresja – podziwiałem i odwagę i - łagodnie to ujmując - głupotę pięciorga śmiałków wypływających z portu na niby pontonie z plastikowych zbiorników. Widać było, że wyraźnie przegięli prawo o wolnej żegludze a ich wiedza o właściwościach rzeki okazała się równa zeru co dotkliwie odczulli już przy zaliczaniu pierwszej główki. Jeśli chcą w ten sposób bezpiecznie dopłynąć do Szczecina to niechaj Viadrus czuwa nad ich szczęściem...
tekst i zdjęcia: Janusz Fąfara
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies