
Niedawno w Radio Opole Rada Kapitanów obalała mit o konieczności przebudowy mostów nad naszymi rzekami, które ponoć są za niskie aby nasze drogi wodne nadawały się do modernizacji na klasy międzynarodowe (minimum IV). Okazało się, że teraz musimy zmierzyć się z teorią konieczności zbudowania co najmniej 50 stopni takich jak Włocławek. Przypomnę: stopień ten ma wysokość piętrzenia 14 metrów. 50 takich stopni zaprowadziłoby nas na Wiśle prawie na wysokość Zakopanego, a na Odrze przepływalibyśmy dwieście metrów nad Raciborzem.
Niedawno w Radio Opole Rada Kapitanów obalała mit o konieczności przebudowy mostów nad naszymi rzekami, które ponoć są za niskie aby nasze drogi wodne nadawały się do modernizacji na klasy międzynarodowe (minimum IV). Okazało się, że teraz musimy zmierzyć się z teorią konieczności zbudowania co najmniej 50 stopni takich jak Włocławek. Przypomnę: stopień ten ma wysokość piętrzenia 14 metrów. 50 takich stopni zaprowadziłoby nas na Wiśle prawie na wysokość Zakopanego, a na Odrze przepływalibyśmy dwieście metrów nad Raciborzem.
Taki zdanie wyraził na łamach "Tygodnika Powszechnego" dr Janusz Żelaziński w artykule
"Tama na funduszach" w akapicie "Polska rajem dla żeglugi". Uważa także, iż planowane w Strategii Rozwoju Transportu inwestycje na drogach wodnych są próbą wyłudzenia środków publicznych.
- Urzędnikom nie przeszkadza, że w Polsce brakuje rzek, które spełniają współczesne wymagania stawiane opłacalnym ekonomicznie drogom wodnym, a na największych rzekach występują długie okresy, gdy głębokość szlaku żeglownego spada do kilkudziesięciu centymetrów. Utworzenie dobrych dróg wodnych wymaga budowy co najmniej 50 stopni wodnych, takich jak Stopień Włocławek na Wiśle. Koszt każdej takiej inwestycji idzie w setki milionów złotych.
Mimo to za kwotę ponad 4 mld zł (większość z dofinansowania unijnego) Polska chce przekształcić ponad 1000 km największych polskich rzek tak, by umożliwić rozwój żeglugi śródlądowej. Nie tylko wbrew unijnemu prawu, ale też zwykłemu rozsądkowi i ekonomii - twierdzi dr Żelaziński.
Z tego co wiemy prawo w Unii Europejskiej nie zabrania rozwijania żeglugi śródlądowej - co więcej: Komisja Europejska zaleca rozwijanie tego rodzaju transportu jako elementu przeciwdziałania kongestii i ograniczania emisji zanieczyszczeń. Powstały takie dokumenty ja "Biała Księga Transportowa" i program "NAIADES". Dlaczego usiłuje nam się wmawiać, że jest inaczej?
Andrzej Podgórski
foto: Wojciech Rytter
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies