
Fundacja Greenmind (ang. zielony umysł) została utworzona przez czwórkę przyjaciół z długą historią pracy w ochronie przyrody, wywodzących się z różnych środowisk i mających indywidualny bagaż doświadczeń wynikający m.in. z aktywności w różnych ekologicznych organizacjach pozarządowych.
Fundacja Greenmind stoi na stanowisku, iż z Dokumentu Implementacyjnego należy usunąć inwestycje z zakresu transportu śródlądowego lub dokonać weryfikacji proponowanych inwestycji w oparciu o analizy ekonomiczne, oceny dokonane w ramach tzw. masterplanów, zapisy Rozporządzenia Nr 1315/2013, faktyczne znaczenie transportowe. Fundacja
Greenmind (ang. zielony umysł) została utworzona przez czwórkę przyjaciół z długą historią pracy w ochronie przyrody, wywodzących się z różnych środowisk i mających indywidualny bagaż doświadczeń wynikający m.in. z aktywności w różnych ekologicznych organizacjach pozarządowych.
Fundacja Greenmind stoi na stanowisku, iż z Dokumentu Implementacyjnego należy usunąć inwestycje z zakresu transportu śródlądowego lub dokonać weryfikacji proponowanych inwestycji w oparciu o analizy ekonomiczne, oceny dokonane w ramach tzw. masterplanów, zapisy Rozporządzenia Nr 1315/2013, faktyczne znaczenie transportowe. W
"uwagach" do DI SRT 2020 podpisanych przez prezesa Fundacji nazywającego się Jecek (dlaczego nie Jacek?) Engel (niem. Anioł) - czytamy m.in.:
"
Tym, co Polskę wyróżnia w Unii Europejskiej, to wciąż dobrze zachowane ekosystemy rzeczne, co oczywiście znajduje odzwierciedlenie w różnych formach ochrony przyrody. Trzy spośród 24 polskich parków narodowych zostały utworzone dla ochrony dolin rzecznych – Biebrzański, Narwiański i Ujście Warty. Większość biegu Wisły, Odry i Bugu oraz dziesiątki innych dolin znalazły się w europejskiej sieci Natura 2000, ustanowionej dla ochrony europejskiego dziedzictwa przyrodniczego. Rozwój żeglugi to oczywiste zagrożenie dla walorów tych obszarów. I oczywiste zagrożenie dla lokalnej gospodarki bazującej na turystyce i rekreacji.
Przemilczane w ocenianym dokumencie zagrożenie, związane z rozwojem żeglugi, to wzrost ryzyka powodziowego. (...) Regulacja rzek oznacza ograniczenie naturalnej zdolności retencyjnej doliny, co oznacza, że woda, która pierwotnie rozlewała się w dolinach rzecznych przerywa wały i zalewa miasta. Obecnie Niemcy nakładem wielu miliardów europromowanie żeglugi na Odrze należy traktować w kategoriach sabotażu społecznego. Dodatkowo, zbiorniki retencyjne budowane dla potrzeb żeglugi (alimentacji przepływów) nie mogą pełnić funkcji przeciwpowodziowej, bo ich rolą jest gromadzenie wody i zasilanie rzek podczas tzw. niżówek, więc z definicji rezerwą powodziową nie dysponują.
Rząd ma więc ambitne plany, tylko niestety oderwane od rzeczywistości. Nawet jeśli po raz kolejny zignorujemy uwarunkowania społeczne i środowiskowe i zniszczymy walory przyrodnicze polskich rzek to wciąż pozostaną aktualne pytania: co, dokąd i za ile będziemy transportować śródlądowymi drogami wodnymi? Czy beneficjentem będzie społeczeństwo? Czy kilka firm? Czy lista proponowanych inwestycji jest w stanie istotnie wpłynąć na transport towarów w obrocie krajowym i międzynarodowym w przyszłości? I w końcu – z jakich środków będzie się śródlądowe drogi wodne utrzymywać? Chyba lepiej wspierać rozwój połączeń kolejowych – dostępnych dla społeczeństwa i zwiększających jego mobilność oraz rzeczywiście zmniejszających środowiskowe uciążliwości towarowego transportu drogowego."
Uzasadnienie Fundacji "Zielony umysł" jest więc modelowo "zielone": powołuje się jak zwykle na "renaturyzację Renu" podając nieprawdziwe dane. Fundacja współpracuje z twórcą "dwuczęściowego z jedną częścią jawną"
raportu odnośnie dróg wodnych w Polsce - firmą ECORYS - i stąd zapewne ostatnie zdanie (pochwała rozwoju kolei). Wspomniany raport ECORYSU jest też o tyle kuriozalny, że w spisie uczestników wywiadów osobistych nie ma ani jednej osoby związanej profesjonalnie z żeglugą śródlądową - sami urzędnicy zza biurek! Nie przeprowadzono żadnych badań szlaków wodnych z pokładu statku, żadnych sondowań, żadnej inwentaryzacji zabudowy regulacyjnej, nie zgromadzono żadnej dokumentacji fotograficznej (sic!).
ECORYS współpracuje obecnie z gminami bałtyckimi tworzącymi Euroregion i zapewne te chcą doprowadzić do przeciągnięcia funduszy przeznaczonych na Odrę na ich teren. "Zielony umysł" w to
po prostu wszedł węsząc zyski - głównie w pozyskiwaniu
funduszy z UE. Prześledziwszy bowiem majątek Fundacji najbardziej intryguje (utajnione niestety)
sprawozdanie za rok 2010 (rok zawiązania Fundacji), w którym to roku wpływy do Fundacji wyniosły ponad 150 tys zł a wydatki zaledwie 250 zł!
Oczywiście fakt, że ECORYS właśnie w tym roku podpisał umowę z Ministrem Infrastruktury Rzeczypospolitej Polskiej na projekt "Programu rozwoju infrastruktury transportu wodnego śródlądowego w Polsce" finansowany z pożyczki Międzynarodowego Banku Odbudowy i Rozwoju nr 7384 POL, pn. "Trzeci Projekt Utrzymania i Rehabilitacji Dróg" to czysty przypadek...
A jak to z przywoływaną regulacją rzek dla żeglugi i renaturyzacją Renu jest naprawdę? Tłumaczyłem już to wielokrotnie m.in.
na portalu żeglugowym a w sprawie "renaturyzacji Renu" opierając się nota bene na
"zielonych" źródłach - jedynie prawidłowo je przedstawiając (czytaj: pomijając "zielone zadęcie").
Otóż w 2002 r. uchwalono projekt, który przewiduje realizację 15 modelowych zadań na terenie Republiki Federalnej, zmierzających do rewitalizacji (renaturyzacji) brzegów tej rzeki. Przedsięwzięcie obejmuje usunięcie umocnień brzegowych na łącznej długości ponad
trzech kilometrów, przez co rzeka nie tylko może w
wyznaczonych miejscach wykraczać poza koryto, zmniejszając ryzyko niebezpiecznego spiętrzenia, ale staje się także atrakcyjniejsza pod względem rekreacyjnym. Te trzy kilometry zrenaturyzowanego Renu to starorzecza i boczne odnogi koryta głównego odcięte od żeglugi już od dawna i położone głównie w górnym biegu rzeki.
Projekt zakłada także odtworzenie lub stworzenie naturalnych łęgów i łąk czy ruchomych wysp żwirowych (poza głównym korytem rzeki),
ekologiczną przebudowę (a więc nie likwidację) istniejących obiektów hydrotechnicznych takich jak m.in. jak ostrogi regulacyjne, oraz rewitalizację starorzeczy. Na terenie Francji i Niemiec trwa odzyskiwanie 6,8 tys. ha powierzchni zalewowych, które zatrzymają 260 mln m. sześć. wody. Tam, gdzie to możliwe, wały odsuwane są od rzeki, powstają też poldery, czyli duże fragmenty dolin rzecznych zamknięte ze wszystkich stron obwałowaniami. Gotowe są już poldery Altenheim i Sollingen/Greffern o łącznej powierzchni 1000 ha - dzięki nim miasta poniżej Iffezheim znowu nie muszą się bać każdego wezbrania Renu.
Realizację całości powierzono organizacji NABU (Naturschutzbund Deutschland - Związek Ochrony Przyrody w Niemczech), a wsparcia udzieliły fundacje federacyjne i prywatne oraz UE. Koszty projektu, w wysokości
niecałych 1,4 mln euro, były przy tym raczej niewielkie.
Ren ma łącznie długość 1233 km - w tym 865 km w Niemczech - renaturyzacja objęła więc zaledwie ok.
0,3 % niemieckiego odcinka rzeki i kosztowało to niecałe półtora miliona euro. Gdzie więc te przywoływane w opinii "zielonych umysłów" miliardy euro i renaturyzacja całego Renu?
Ewidentnie cechuje to środowisko niedostatek wiedzy i chętnie zaprosimy jego przedstawicieli do okrągłego stołu aby im tę wiedzę przybliżyć. Wspólnie moglibyśmy wypracować modelowe stanowisko godząc ochronę przyrody z rozwojem najbardziej ekologicznego środka transportu wewnątrz lądu jakim jest żegluga śródlądowa - oczywiście odbywająca się wodnymi autostradami a nie powiatowymi ścieżkami.
Chciałbym też, aby Fundacja wskazała choć jeden zbiornik, który - jak napisano - zbudowany jest dla potrzeb żeglugi (alimentacji przepływów) i nie może pełnić funkcji przeciwpowodziowej, bo jego rolą jest gromadzenie wody i zasilanie rzeki podczas tzw. niżówek, więc z definicji rezerwą powodziową nie dysponuje. Wszystkie już zawłaszczyliście nawet te, przeciw budowie których protestowaliście (Czorsztyn). Przykład Turawy - zbudowanej właśnie dla potrzeb alimentacji Odry jest akurat aktualny:
radio.opole.pl.
Powtarzanie wyświechtanych i nie popartych dowodami komunałów kojarzy się - Panie Engel - z Aniołem z "Alternatywy 4" i przestało być trendy. Niewielu już da się nimi przekonać. Zamiast więc włączać mózgowi "zielone myślenie" - włączcie mu po prostu zielone światło...
kpt. ż. ś. Andrzej Podgórski
rzecznik Rady Kapitanów
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies