
Szesnaście lat budowy, budżet przekroczony o 700 mln zł i wciąż rośnie. Końca budowy nie widać. Stopień wodny Malczyce miał reanimować umierającą żeglugę na Odrze, ale właśnie ją przeżył.
30 kilometrów od Wrocławia prowadzona jest jedna z największych dolnośląskich inwestycji ostatniego 20-lecia. Do końca 2015 roku, kiedy planowany jest odkładany z roku na rok finał, wydamy na nią ponad miliard złotych. Ale jeśli polityka wodna w Polsce nie zmieni się, za te pieniądze dostaniemy tylko 18 km szlaku żeglownego i... bardzo drogą tamę.
Szesnaście lat budowy, budżet przekroczony o 700 mln zł i wciąż rośnie. Końca budowy nie widać. Stopień wodny Malczyce miał reanimować umierającą żeglugę na Odrze, ale właśnie ją przeżył.
30 kilometrów od Wrocławia prowadzona jest jedna z największych dolnośląskich inwestycji ostatniego 20-lecia. Do końca 2015 roku, kiedy planowany jest odkładany z roku na rok finał, wydamy na nią ponad miliard złotych. Ale jeśli polityka wodna w Polsce nie zmieni się, za te pieniądze dostaniemy tylko 18 km szlaku żeglownego i... bardzo drogą tamę.
Stopnie wodne budowane są na Odrze od lat 80. XIX wieku. Ostatnim z 23 pozostawionych nam przez Niemców obiektów jest wrocławski Rędzin, rozbudowywany jeszcze w czasie II wojny światowej. Nam udało się zbudować jeszcze jeden - w 1957 roku w Brzegu Dolnym.
Kolejnym miały być Malczyce, ale przez kolejne 40 lat kończyło się na planach. Pierwszą łopatę wbito wreszcie w 1997 roku w Prawikowie, na wysokości 300. kilometra Odry, z nadzieją, że inwestycja będzie ukończona do 2003 roku. Miała kosztować niecałe 300 mln zł.
16 lat później Malczyce nadal są placem budowy. Gotowe są części elektrowni wodnej, choć do instalacji poczekają w Czechach, gdzie zostały wyprodukowane. Prawie ukończona jest też śluza, przez którą będą mogły przeprawiać się statki i inne jednostki. Parametry obiektu: 190 m długości, 12 m wysokości i 12 m szerokości. Takie wymiary kwalifikują go do czwartej klasy żeglugowej - minimalnej na rzekach, które w Europie tworzą sieć międzynarodową.
Tyle że budowa Malczyc ruszyła mocno spóźniona. - Jeśli kolejne stopnie wodne nie powstają maksymalnie co 10 lat, a w tym wypadku czekamy już ponad pół wieku, to zamiast sprzyjać żegludze, działają przeciwko niej. Tak dzieje się pod Brzegiem Dolnym - mówi Jan Pyś, dyrektor wrocławskiego Urzędu Żeglugi Śródlądowej. - Przez ostatnie 50 lat woda spadająca z jazu tego obiektu wymyła koryto rzeki, obniżając poziom i jednocześnie odkrywając niebezpieczne dla żeglugi głazy, kamienie i pnie drzew. Dlatego pływają tu tylko nieliczni, doświadczeni armatorzy, zwykle na sztucznie wytworzonej fali, która niesie jednostki nad przeszkodami.
Malczyce mogą być ratunkiem dla żeglugi - jaz zatrzyma wodę i spiętrzy ją na wysokość nawet sześciu metrów. Nie oznacza to jednak, że problemy znikną całkowicie. Wodniacy trafią na trudności za Malczycami, niecałe 18 km dalej, bo erozja koryta rzeki dotarła spod Brzegu Dolnego aż do oddalonej o 50 km Ścinawy.
- Żeby sytuacja spod Brzegu Dolnego nie powtarzała się, kaskada powinna systematycznie powstawać na kolejnych odcinkach rzeki, co najmniej do Głogowa. W przeciwnym razie postępująca erozja koryta będzie nieustannie pogarszała warunki do pływania - tłumaczy Czesław Szarek ze Stowarzyszenia Rada Kapitanów.
Od redakcji: o przeciągającej się budowie stopnia wodnego Malczyce pisaliśmy na naszych łamach wielokrotnie.
Stopień wodny Malczyce - płonne nadzieje
Malczyce "a la carte"
Najbardziej winni są teraz niewiniątkami...
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies