
Udrożnienie polskich rzek spowoduje rozwój wielu branż naszego przemysłu, w tym stoczniowego. Kilkadziesiąt lat temu nasze stocznie rzeczne pracowały pełną parą, a skonstruowane u nas statki robiły furorę w całej Europie. Jedną z najsłynniejszych takich konstrukcji była barka motorowa BM-500.
Większość z nich pływa po zachodnioeuropejskich drogach wodnych. Niektóre przebudowano, jak barkę z 1967 roku, oznaczoną niegdyś "BM-5178", będącą motorowym zbiornikowcem Ania. Barki BM-500 są wciąż eksploatowane przez wielu polskich armatorów.
Udrożnienie polskich rzek spowoduje rozwój wielu branż naszego przemysłu, w tym stoczniowego. Kilkadziesiąt lat temu nasze stocznie rzeczne pracowały pełną parą, a skonstruowane u nas statki robiły furorę w całej Europie. Jedną z najsłynniejszych takich konstrukcji była barka motorowa BM-500.
W 1958 roku decydenci nie bali się i podjęli decyzję o modernizacji floty śródlądowej, która do tego momentu w większości złożona była z archaicznych już wtedy statków, takich jak holowniki bocznokołowe, tylnokołowe i śrubowe oraz barki holowane czy parowe pasażerskie bocznokołowce. W Biurze Projektów i Studiów Taboru Rzecznego we Wrocławiu opracowano projekty nowoczesnych statków, m.in. uniwersalnych barek motorowych typu BM-500. Zrewolucjonizowały one wtedy nie tylko przewozy towarów na Wiśle i na innych naszych drogach wodnych, ale też umożliwiły polskim armatorom działalność żeglugową na śródlądowych szlakach zachodnioeuropejskich.
Ówczesne władze państwa uznały żeglugę śródlądową za istotną gałąź transportu, powołując specjalną komisję rządową i tworząc Centralny Zarząd Żeglugi Śródlądowej podległy Ministerstwu Żeglugi. Po latach zastoju wyasygnowano odpowiednie środki finansowe i rozpoczęto m.in. wymianę floty statków towarowych. Powolne i trudne w manewrowaniu pociągi holownicze, czyli zestawy złożone z barek i holowników, zaczęto zastępować szybkimi barkami motorowymi i zestawami pchaczy z barkami pchanymi. Nowe statki dostosowane były do pływania po płytkich i nieskanalizowanych odcinkach polskich rzek. Mogły już konkurować z pociągami towarowymi i samochodami ciężarowymi w przewozach ładunków masowych, drobnicowych oraz nietypowych (ciężkich i wielkogabarytowych), na długich trasach i w relacjach porty morskie - porty śródlądowe.
Projekt barki towarowej BM-500 opracowało w latach 1955-1957 Biuro Projektów i Studiów Taboru Rzecznego we Wrocławiu. Statki tego typu zaczęto budować we Wrocławskich Stoczniach Rzecznych w 1958 roku. W następnych dwóch latach Żegludze na Odrze we Wrocławiu przekazano po 14 takich barek, a do 1965 roku liczba ta wzrosła do 137. Przedsiębiorstwa żeglugowe otrzymały do 1968 roku łącznie 163 barki. Obok stoczni wrocławskich, serię około 100 takich barek zbudowały Płockie Stocznie Rzeczne, a po ich reorganizacji - Płocka Stocznia Rzeczna. Pierwszą przekazano armatorowi w grudniu 1959 roku. W kolejnym roku zbudowano następnych 6 barek, w 1961 roku - 12, a do 1965 roku - po 16 rocznie.
W 1979 roku, szczytowym okresie przewozów śródlądowych w Polsce, rzekami i kanałami przetransportowano barkami motorowymi i pchanymi w sumie 23,1 mln ton ładunków. Dziś jest to niecałe 4 mln ton. Po 1989 roku zawieszono programy wymiany floty śródlądowej, której większość stanowią statki zdekapitalizowane, pływające dzięki stałym modernizacjom i remontom.
Większość z nich pływa po zachodnioeuropejskich drogach wodnych. Niektóre przebudowano, jak barkę z 1967 roku, oznaczoną niegdyś "BM-5178", będącą motorowym zbiornikowcem Ania. Barki BM-500 są wciąż eksploatowane przez wielu polskich armatorów. Należy do nich szczecińska grupa OT Logistic.
- Posiadamy jeszcze 20 barek BM-500 - mówi Robert Kopa, dyrektor ds. sprzedaży OT Logistic. - Są one remontowane oraz doposażone w agregaty prądotwórcze i nowoczesne urządzenia nawigacyjne, wymagane na zachodnioeuropejskich drogach wodnych, po których pływają. Barki te zamierzamy eksploatować do czasu, do kiedy będzie to opłacalne.
Myślimy o wymianie barek BM-500 na nowocześniejsze statki, przyglądając się nowym projektom. Jednakże tak bardzo kosztowna inwestycja musi się zwrócić. Na razie kupiliśmy na wtórnym rynku dużą barkę w Holandii. W Polsce nie będzie zamówień na nowe statki śródlądowe, dopóki Wisła, Odra i pozostałe drogi wodne nie zostaną udrożnione.
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies