
Jak informowaliśmy na początku kwietnia - według słów Pani minister rozwoju regionalnego w tym roku miało nie być powodzi a tymczasem tylko na Odrze po raz czwarty od wygłoszenia tych słów stany wód podnoszą się powyżej stanów ostrzegawczych a w całym dorzeczu w wielu miejscach powyżej stanów alarmowych.
Znacznie gorzej jest u naszych sąsiadów. W Saksonii i Bawarii ogłoszono stan klęski żywiołowej. W Czechach został ogłoszony stan klęski żywiołowej.. Burmistrz Pragi apeluje, żeby turyści nie przyjeżdżali do miasta.
Jak informowaliśmy na początku kwietnia - według słów Pani minister rozwoju regionalnego w tym roku miało nie być powodzi a tymczasem tylko na Odrze po raz czwarty od wygłoszenia tych słów stany wód podnoszą się powyżej stanów ostrzegawczych a w całym dorzeczu w wielu miejscach powyżej stanów alarmowych. Zwłaszcza województwa dolnośląskie i lubuskie zagrożone są powodzią nie mniej niż w roku 2010.
Znacznie gorzej jest u naszych sąsiadów. Sytuacja w Niemczech wygląda naprawdę poważnie. W Saksonii i Bawarii ogłoszono stan klęski żywiołowej. Rząd zapowiedział pomoc Bundeswehry. Z kolei w Czechach w wyniku opadów deszczu jedna osoba zginęła, a trzy są zaginione. W Czechach został ogłoszony stan klęski żywiołowej.. Burmistrz Pragi apeluje, żeby turyści nie przyjeżdżali do miasta.
Niemcy
W Bawarii stan klęski obowiązuje w Pasawie, Rosenheim oraz powiatach Miesbach i Berchtesgadener Land, w Saksonii w miastach Chemnitz i Zwickau oraz w powiecie lipskim - podała agencja DPA. Rząd kanclerz Angeli Merkel zapewnił władze terenów dotkniętych przez powódź, że mogą liczyć na pomoc ze strony rządu federalnego.
- Gdyby okazało się to konieczne, wyślemy (w rejon klęski żywiołowej) Bundeswehrę - powiedział rzecznik rządu.
Szczególnie trudna sytuacja panuje w Pasawie (Passau), położonej w miejscu, gdzie rzeka Inn wpada do Dunaju. Duża część zabytkowej starówki znajduje się pod wodą, wiele domów dostępnych jest tylko dzięki zbudowanym przed nadejściem fali powodziowej prowizorycznym pomostom. Dunaj, którego poziom w mieście wynosi zwykle 4,5 metra, ma osiągnąć w niedzielę wieczorem 10,5 metra. Jak powiedział burmistrz Pasawy Juergen Dupper, poziom rzeki może dojść nawet do 11 metrów, przekraczając najwyższy dotychczasowy poziom z 2002 roku - 10,81 m. Podtopione są przebiegające w pobliżu Pasawy drogi krajowe 388 i 12.
Krytyczna jest także sytuacja w Rosenheim. W Zwickau rozpoczęła się ewakuacja jednej z dzielnic miasta, gdyż rzeka Mulda może w każdej chwili przelać się przez osłabione wały przeciwpowodziowe.
Występujące z brzegów rzeki zalały liczne miejscowości, drogi i pola na terenie Bawarii, Saksonii i Badenii-Wirtembergii. Wiele miejscowości odciętych jest od świata. W Goenningen w Badenii-Wirtembergii rzeka Wiesaz zalała zakład produkcyjny, szkołę i halę sportową. W pobliskim Reutlingen uznano za zaginione dwie osoby, które najprawdopodobniej wpadły do rzeki. Na terenie tego landu w akcjach ratowniczych uczestniczyło 6 tys. strażaków i pracowników Technicznej Służby Pomocy.
Na kilku odcinkach Renu, Menu i Neckaru zawieszono z powodu wysokiego stanu tych rzek kursowanie statków. Poprawa sytuacji powodziowej nastąpiła w Turyngii i Dolnej Saksonii; poziom rzek w tych landach obniżył się. Na niedzielę wieczór zapowiedziano dalsze opady deszczu w południowej i wschodniej części Niemiec.
W ciągu 12 godzin w zachodnich, południowych i północnych Czechach spadło 30 litrów wody na metr kwadratowy. Stan zagrożenia ogłoszono w czterech czeskich krajach (województwach): pilzneńskim, usteckim, libereckim i karlowarskim.
Czechy
Wiele rzek wystąpiło z brzegów. Strażacy nieustannie wypompowują wodę z zalanych piwnic. W umacnianiu wałów pomaga ludność cywilna. Strażacy rozdali już 15 tysięcy worków z piaskiem. Zalane są dziesiątki hektarów pól i łąk. Trudna sytuacja utrzymuje się na górnym biegu Wełtawy, rzece Klabavie w pobliżu budowli regulacyjnych Rokycany w województwie pilznieńskim, na rzece Kamenice w północno-zachodnich Czechach na Wyżynie Dieczyńskiej oraz rzece Berounce - najdłuższym dopływie Weltawy (247 km). Ostrzeżenie wydano również dla dorzecza Nysy Łużyckiej i górnego odcinka Ohrzy niedaleko Karlowych Warów oraz dla wszystkich rzek Wyżyny Karlowarskiej.
O godz. 13 pełniący obowiązki burmistrza Pragi Tomasz Hudeczek ogłosił w mieście stan zagrożenia. W ciągu sekundy Wełtawą przepływa przez stolicę 1510 metrów sześciennych wody, podczas gdy w trakcie katastrofalnej powodzi w 2002 roku było to 5 tys. metrów sześciennych. Hudeczek zaznaczył jednak, że Wełtawa będzie dalej wzbierać, a wpadająca do niej na początku Pragi Berounka także nie osiągnęła jeszcze swego maksymalnego poziomu.
Hudeczek ostrzegł, że najprawdopodobniej w poniedziałek nastąpi w Pradze ograniczenie ruchu kołowego i komunikacji publicznej, co może dotyczyć również metra. - Dlatego zwracam się do każdego, kto może zrezygnować z podróży do Pragi lub poruszania się po niej, by to w poniedziałek uczynił - powiedział.
Na mokrych jezdniach doszło do wielu wypadków drogowych. Pociąg relacji Praga-Berlin wpadł na drzewo, które runęło na tory tuż przed jego przejazdem. Nikt nie został ranny, ale konary drzewa rozbiły przednią szybę lokomotywy a ważne połączenie międzynarodowe zostało na wiele godzin zablokowane.
Polska
Powódź na Dolnym Śląsku to już fakt. Woda wlała się do kilku miejscowości w powiatach: jeleniogórskim, kamiennogórskim i zgorzeleckim. W samym Wrocławiu nie ma w tym momencie żadnego zagrożenia na Odrze i jej dopływach. Jednak np. w Marciszowie pod Kamienną Górą mieszkańcy są przerażeni i z niepokojem patrzą w niebo. Stefan Zawierucha, wójt Marciszowa mówi w rozmowie z reporterką portalu GazetaWroclawska.pl:
- To największa woda, jaka nawiedziła gminę. Powódź jest większa niż w 1997 roku! - Zalało kilkadziesiąt budynków, około 30 z nich jest odciętych od świata, pozalewane są drogi dojazdowe, przepusty i mosty nad Bobrem. Choć woda z 3,8 metra opadła do 3,3, wciąż się boimy, że spadnie deszcz.
- Niebo jest ciemne, w każdej chwili może lunąć - twierdzi wójt Stefan Zawierucha z Marciszowa. Ewakuowaliśmy jedną rodzinę oraz dwoje dzieci z innej rodziny. Pozostali mieszkańcy gminy zostali w swoich domach.
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej we Wrocławiu potwierdza kiepskie informacje, które płynęły do mieszkańców Dolnego Śląska (szczególnie kotliny kamiennogórskiej i jeleniogórskiej oraz powiatu zgorzeleckiego) ze sztabu kryzysowego. O godzinie 19.26 synoptycy wydali komunikat, w którym ostrzegają o intensywnych opadach deszczu, które wystąpią od niedzieli od północy i potrwają nawet do godz. 10 do poniedziałku. Miejscami może spaść nawet do 40mm deszczu, a to oznacza opad podobny do tego, który występował przez całą sobotę.
Sytuacja jest teraz o tyle groźna, że rzeki górskie nie mają już praktycznie żadnej rezerwy, a wiele z nich grubo przekroczyło stany alarmowe. Dlatego na pewno spokojnej nocy nie będą mieli mieszkańcy dorzecza: Bobru, Kwisy, Nysy Łużyckiej, Witki, Miedzianki oraz Baryczy.
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies