
Przez wieki Wisła łączyła Kraków z resztą Polski i morzem, uzupełniała system fortyfikacyjny, stanowiła źródło rozwoju przemysłu, lecz przede wszystkim była najważniejszą drogą wodną łączącą Kraków z resztą kraju i z Bałtykiem, a poprzez Związek Hanzeatycki - z całą Europą.
Ostatnią wielką próbę odbudowy żeglugi na Wiśle podjął zaborca austriacki, stworzono wtedy bulwary, które oprócz ochrony przeciwpowodziowej pełniły funkcję portu dla nowo planowanej drogi wodnej łączącej Kraków z Dunajem, Morzem Czarnym i Renem. Jaka szkoda, że projektu nigdy nie ukończono.
Przez wieki Wisła łączyła Kraków z resztą Polski i morzem. Dziś wydaje się, że powoli zapominamy o tej jakże ważnej funkcji. Kraków został założony nad Wisłą nie przez przypadek. Oprócz podstawowej i oczywistej funkcji rezerwuaru wody pitnej, miasto wykorzystywało obecność rzeki na szereg innych sposobów. Wisła uzupełniała system fortyfikacyjny, stanowiła źródło rozwoju przemysłu, lecz przede wszystkim była najważniejszą drogą wodną łączącą Kraków z resztą kraju i z Bałtykiem, a poprzez Związek Hanzeatycki - z całą Europą.
Kolejni królowie z Wawelu, położonego przecież nad samą rzeką, rozumieli zależność miasta od rzeki i starali się rozwijać jej funkcję żeglugową. Ostatnią wielką próbę odbudowy żeglugi na Wiśle podjął zaborca austriacki, stworzono wtedy bulwary, które oprócz ochrony przeciwpowodziowej pełniły funkcję portu dla nowo planowanej drogi wodnej łączącej Kraków z Dunajem, Morzem Czarnym i Renem. Jaka szkoda, że projektu nigdy nie ukończono.
Obecnie z okien ratusza miejskiego położonego przy placu Wszystkich Świętych nie widać Wisły i pewnie dlatego zagospodarowanie i rozwój żeglugi jest tam bardziej postrzegany jako problem, a nie szansa rozwoju dla miasta i rekreacji dla jego mieszkańców. Bulwary wiślane pełnią obecnie wyłącznie funkcję spacerową, a przecież nie w tym celu zostały wzniesione. Kraków powinien być portem, bo był nim przez wszystkie wieki swojej historii, portem użytecznym nie tylko dla turystów, ale dla krakowskich obywateli, portem, w którym każdy z mieszkańców miasta miałby szansę zacumować swoją żaglówkę lub kajak.
W poprzednim artykule tej jakże ważnej dyskusji pan prof. Cęckiewicz apelował o usunięcie z zakola wawelskiego bezładnie ustawionych barek. Trudno nie zgodzić się z tym poglądem, rzeczywiście, na rzece powinny istnieć fragmenty podlegające szczególnej ochronie krajobrazowej i z pewnością należy do nich zakole Wisły pod Wawelem.
Należy jednak również pamiętać, że samo tworzenie zakazów nie rozwiązuje problemu bezładnie rozwijającej się i rzeczywiście bałaganiarskiej piwno- - knajpianej żeglugi w Krakowie. Wisła przez wieki była, jest i pozostanie drogą wodną - a Kraków powinien ponownie nauczyć się czerpać z tego faktu korzyści.
Rolą architektów i urbanistów, a także władz miasta, jest więc nie tylko tworzenie nowych zakazów i piętrzenie trudności, lecz przede wszystkim kreowanie i wyznaczanie przestrzeni dla dalszego rozwoju miasta, jego powiązań z rzeką, a także jego wspieranie.
Nie uda się to bez wyznaczenia nowych miejsc postoju żeglugowego oraz aktywnego uczestnictwa władz miejskich w tworzeniu rozwiązań rozwijających, a wręcz promujących inwestycje infrastrukturalne i rozwój żeglugi w obrębie miasta.
Niestety, ostatnio polityka krakowskiego Ratusza w tym aspekcie wydaje się zmierzać w dokładnie przeciwnym kierunku. A szkoda, bo przecież niejednemu z nas marzyłoby się, by zamiast w samochód, wsiąść we własną łódkę czy kajak zacumowany na rzece i popłynąć na wakacje do Kazimierza Dolnego, Gdańska czy na Mazury.
Ponownie zadecyduje Austria?
Czym się różni austriacki Dunaj od polskiej Wisły? W obu przypadkach mamy do czynienia z rzeką-symbolem, znakiem rozpoznawczym kraju. Jednak na tym podobieństwa największych rzek Austrii i Polski się kończą. I nie chodzi tu wcale o to, że Dunaj jest od Wisły o wiele większy, chociaż i to ma ogromne znaczenie.
Przede wszystkim, porównując obie rzeki rzuca się w oczy ogromne zaniedbanie Wisły. Królowa polskich rzek dziczeje: już dawno nie uprawia się na Wiśle żeglugi (z wyjątkiem lokalnych odcinków), a równocześnie woda płynąca jej korytem jest po prostu ściekiem. Na drugim biegunie jest Dunaj, po którym pływa wiele statków, a równocześnie nie jest to zabetonowana i brudna rzeka, jak np. Ren czy Mozela.
Dunaj od zawsze intrygował przybywających do Wiednia Polaków. Nie inaczej jest i teraz, gdy ważą się losy gigantycznego projektu, który być może uda się zrealizować w ciągu najbliższych dziesięciu lat. Mowa o kanale Dunaj – Odra (z odgałęzieniami do Łaby i Wisły), którego budowę aktywnie promują Czechy oraz specjaliści z branży żeglugowej w Polsce i Słowacji.
Jeśli się uda, a decyzje powinny zapaść już wkrótce, będzie to być może największa inwestycja infrastrukturalna w Europie. Wszystko zależy od tego, czy w sprawę zaangażuje się rząd Polski i Austrii oraz czy naszym krajom uda się przekonać do tego projektu Brukselę. Unia Europejska wspiera tego typu projekty, gdyż transport wodny jest najtańszy i najbardziej przyjazny środowisku, więc szansa na dofinansowanie projektu jest dość spora. Tym bardziej, że do tej pory inwestowano w rzeki głównie w Europie Zachodniej, a więc jest dobry klimat polityczny dla tego, by tym razem postawić na naszą część Europy.
Warto wspomnieć, że taka inwestycja bardzo zbliżyłaby Polskę i Austrię do siebie, przede wszystkim w wymiarze gospodarczym. Ale także turystycznym – kilkudniowe rejsy luksusowymi statkami wycieczkowymi z Krakowa do Wiednia mogłyby stać się kolejnym hitem na rynku turystycznym Europy.
Obecnie sytuacja wygląda w ten sposób, że wszystko zależy od oficjalnego stanowiska Austrii, która na razie nie pali się do tego projektu (chociaż jeszcze kilka lat temu aktywnie go wspierała). Gdyby jednak Austriacy zaangażowali się w promocję kanału, mogłoby to mieć ogromne znaczenie dla polskich rzek. Być może to dzięki decyzji Wiednia na Odrę i Wisłę powrócą statki, które obecnie są w polskich miastach nadrzecznych rzadkością. Budowa kanału spowodowałaby, że w budżecie UE znalazłyby się duże środki na rewitalizację polskich szlaków wodnych, na co z utęsknieniem czekają polscy żeglugowcy.
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies