
Płetwonurkom udało się wreszcie odnaleźć kuter, który zatonął w Wiśle w poniedziałek. We wtorek do późnego wieczora trwała akcja wydobycia go z dna. Specjalistyczny dźwig podniósł kuter z dna i dociągnął do brzegu. Dziś jednostka ma zostać wydobyta na ląd.
To kluczowy dowód w postępowaniu, które prokuratura wszczęła po zatonięciu kutra. W wypadku zaginął jeden z członków załogi. Do wypadku doszło w poniedziałek podczas prac przy pogłębianiu dna Wisły w Warszawie.
Prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie śmiertelnego wypadku, do którego doszło podczas prac przy pogłębianiu dna Wisły w Warszawie. Z niewyjaśnionych dotąd przyczyn łódź zatonęła.
Do wypadku doszło w poniedziałek na wysokości Wału Zawadowskiego, przy południowej granicy Warszawy. Z niewyjaśnionych dotąd przyczyn łódź, na której pracowali dwaj mężczyźni, zatonęła. Świadkowie wyciągnęli z wody jednego z nich. Przez cały dzień trwały poszukiwania drugiego. We wtorek wznowiono poszukiwania ciała - nikt już nie przypuszcza, że mężczyzna mógł przeżyć.
- Do prokuratury wpłynęło zawiadomienie od firmy, której pracownik uległ śmiertelnemu wypadkowi - powiedział zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów prok. Wojciech Sołdaczuk. Jak potwierdził, trwają poszukiwania zwłok mężczyzny. Śledczy przesłuchali drugiego pracownika, który został wyciągnięty z wody i z objawami wychłodzenia organizmu trafił do szpitala. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. - Z zeznań tego mężczyzny wynika, że był to śmiertelny wypadek - powiedział Sołdaczuk.
Postępowanie prowadzone jest pod kątem art. 220 Kodeksu karnego, który brzmi: "Kto, będąc odpowiedzialny za bezpieczeństwo i higienę pracy, nie dopełnia wynikającego stąd obowiązku i przez to naraża pracownika na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu podlega karze pozbawienia wolności do lat 3". Z kolei za nieumyślne spowodowanie śmierci grozi kara od 3 miesięcy do lat 5 więzienia.
Poszukiwania ciała są utrudnione. Warunki na Wiśle są trudne, stan wody ciągle się podnosi. Ponadto jest bardzo silny nurt. Przyczyny tragedii nie są pewne. Jak informowała policja, w łódkę wykorzystywaną przy pogłębianiu rzeki prawdopodobnie uderzyła kłoda.
Płetwonurkom udało się wreszcie odnaleźć kuter, który zatonął w Wiśle w poniedziałek. We wtorek do późnego wieczora trwała akcja wydobycia go z dna. Kuter leżał na głębokości kilku metrów, około 70 metrów od brzegu i 50 metrów w górę rzeki od piaskarni, przy której pracował. Akcja wydobycia go trwała całe wtorkowe popołudnie i skończyła się około godz. 20. Specjalistyczny dźwig podniósł kuter z dna i dociągnął do brzegu. Dziś jednostka ma zostać wydobyta na ląd.
To kluczowy dowód w postępowaniu, które prokuratura wszczęła po zatonięciu kutra. W wypadku zaginął jeden z członków załogi. Drugi, mocno wyziębiony, został wyciągnięty z wody przez kolegów pracującego na brzegu. Trafił do szpitala. Kuter pracował przy obsłudze pogłębiarki wydobywającej piasek z dna Wisły w celach komercyjnych.
Żadne komentarze nie zostały dodane.