Na wodzie jest bezprawie

02.03.2013
Na wodzie jest bezprawie
Wybrali pomosty na rzece Pisie, tuż przy jej ujściu do jeziora Roś. Dobili do brzegu. Wtedy przyszedł mężczyzna. Poinformował, że teren należy do hotelu Roś i za każdy jacht żeglarze muszą zapłacić po 35 zł. Komendant obozu postawił warunek: zapłaci, jeśli właściciel hotelu przedstawi zezwolenie wodnoprawne, z którego będzie wynikać, że może pobierać opłaty za cumowanie w tym miejscu. Pan Jakub wiedział, co robi, bo dobrze znał przepisy. Wiedział, że brzeg Pisy, przy którym jego łodzie się zatrzymały, tak jak każda rzeka w Polsce, jest własnością państwa i nikt nie może pobierać opłat za korzystanie z tego terenu.

Gdy laik oceniać będzie tę sprawę dojdzie do wniosku, że to niemożliwe. A jednak to naprawdę na Mazurach przytrafiło się pewnemu żeglarzowi. Zaczęło się latem 2011 r. Pan Jakub ze Zgierza zorganizował na Mazurach Harcerski Obóz Żeglarski. Gdy uczestnicy pływali w okolicach Pisza, zastał ich wieczór. Szukali miejsca, gdzie zacumować trzy łodzie.

Wybrali pomosty na rzece Pisie, tuż przy jej ujściu do jeziora Roś. Dobili do brzegu. Wtedy przyszedł mężczyzna. Poinformował, że teren należy do hotelu Roś i za każdy jacht żeglarze muszą zapłacić po 35 zł. Komendant obozu postawił warunek: zapłaci, jeśli właściciel hotelu przedstawi zezwolenie wodnoprawne, z którego będzie wynikać, że może pobierać opłaty za cumowanie w tym miejscu. Pan Jakub wiedział, co robi, bo dobrze znał przepisy. Wiedział, że brzeg Pisy, przy którym jego łodzie się zatrzymały, tak jak każda rzeka w Polsce, jest własnością państwa i nikt nie może pobierać opłat za korzystanie z tego terenu. Dokumentów nikt nie przedstawił, więc żeglarze zostali na noc.

Rano na przystani byli już policjanci. Próbowali przekonać żeglarza, by zapłacił za cumowanie jachtów. Jednak nie zapłacił. - Nawet nie sprawdzili, czy opłaty są pobierane legalnie - dziwi się pan Jakub. Mirosław Kobus, szef wydziału prewencji w piskiej komendzie policji, tłumaczy, że w takich przypadkach nie ma czasu na przeprowadzanie dokładnego śledztwa.

- Funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie o szalbierstwie, pojechali na miejsce i nie mieli podstaw, żeby nie wierzyć zgłaszającemu. Żeglarz nie przyjął mandatu, dlatego dalsze decyzje należały do sądu - mówi.

Zaczęło się śledztwo, które doprowadziło do postawienia organizatorowi obozu zarzutu wyłudzenia opłaty za cumowanie. Pan Jakub szukał argumentów na swoją obronę. Poprosił Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Warszawie - to on odpowiada za zbiorniki wodne na Warmii i Mazurach - by określił stan prawny miejsca, gdzie cumował jego jacht. Potwierdziło się, że nie należy do hotelu. Dowiedział się też, że właściciel obiektu pomimo kilkakrotnego wezwania przez RZGW do zawarcia umowy nielegalnie zajmuje teren należący do skarbu państwa.

- Z końcem 2012 r. otrzymaliśmy od właściciela hotelu oświadczenie, że przystąpił do legalizacji zbudowanych pomostów, konkretnie wystąpił z wnioskiem do starosty. Do dziś nie otrzymaliśmy jednak zadeklarowanych dokumentów - informuje Urszula Tomoń, rzeczniczka prasowa RZGW w Warszawie. - Planujemy zwrócić się do sądu w związku z bezprawnym zajęciem naszego gruntu. Będziemy się domagać zapłaty za korzystanie z naszej ziemi.

Mimo to piski sąd uznał pana Jakuba za winnego wyłudzenia świadczenia. Kara to grzywna w wysokości 100 zł. Leszek Bil, prezes Sądu Rejonowego w Szczytnie, któremu podlega delegatura w Piszu na nasze pytanie o argumenty odpowiada:

- Sądy są niezawisłe i takie wydają wyroki. Jeżeli ukarany nie zgadza się z wyrokiem, powinien złożyć odwołanie do organów wyższej instancji.

Tak też zrobił pan Jakub. Apelacja nie na wiele się zdała. Sąd w Olsztynie tydzień temu uznał go za winnego popełnienia wykroczenia i zmniejszył żeglarzowi karę grzywny do 50 zł. - Mimo że przedstawiłem dokument z RZGW, z którego wynika, że miejsce, gdzie się zatrzymałem, nie należy do hotelu - zaznacza pan Jakub. Sąd uznał, co czytamy w uzasadnieniu wyroku, że nie sposób podzielić stanowiska skazanego co do tego, że właściciele hotelu Roś nie byli uprawnieni do pobierania opłat za cumowanie.

Oburzony całą sprawą jest Sławomir Dylewski, prezes stowarzyszenia żeglarskiego Navicula.

- Nie chcę podważać decyzji sądu, ale mi jako prawnikowi z wykształcenia nie mieści się to w głowie. Człowiek pobierał pieniądze z cudzego terenu, nie mając na to pozwolenia, a aparat państwowy go chroni - komentuje.

Kilka tygodni, różnymi drogami, prosiliśmy właściciela hotelu o komentarz w tej sprawie. Nie odpowiadał na nasze telefony, nie odpowiedział na nasze pytania wysłane mailem.

Pan Jakub: - Przestałem wierzyć w sprawiedliwość. Może w ramach protestu usiądę na ławce przed sądem w Piszu i też zacznę pobierać opłaty od innych za to, że z niej korzystają?

źródło: olsztyn.gazeta.pl
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Apis 02.03.2013 3,886

13 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • W
    Witold
    Super sprawa nic dodać,,Róbta co chceta''....to jest praworządne Państwo...
    - 02.03.2013 22:33
    • Wojciech Rytter
      Wojciech Rytter
      Ha,ha,ha....i to się nadaje do telewizji (cytat z Czterdziestolatka)Państwo w państwie.
      - 03.03.2013 08:04
      • Z
        zbychu1949
        Co się dziwicie? Pływałem na pasażerce jeden sezon na mazurach i to co się tam wyprawia to jest wolnoamerykanka niby jest prawo wodne ale nikt tego nie respektuje. Płoty stoją w wodzie nie możesz nawet powędkować jeśli nie zapłacisz za dostęp do wody. Jak to zobaczyłem powiedziałem sobie że nawet jakby dopłacali nie pojechałbym tam na wczasy. MAZURY CUD NATURY ???
        - 03.03.2013 11:31
        • Rysiek Faron
          Rysiek Faron
          Przy okazji tej skandalicznej sprawy - z jednej strony ewidentnie przestępcze działania i zachowania tej niby "obsługi" hotelu ROŚ, a z drugiej kompromitujące działania publicznych służb porządkowych i organów sądowych - przychodzi mi na myśl tylko jeden pomysł: "wypiąć się" na te całe Mazury (czyli na WJM) w ramach Obywatelskiego Protestu. Nic tak nie ustawia oszołomów do pionu jak straty finansowe. Wszystkich czerpiących dochody z turystyki na Mazurach (a w szczególności na szlaku WJM) mamy prawo postrzegać jako "zgraną" grupę finansowych potentatów i to oni wspólnie powinni przede wszystkim zadbać o to, by Nam (z których oni czerpią swoje zyski) towarzyszyło podczas pobytu na tamtym terenie poczucie komfortu i bezpieczeństwa.
          A jak nie - to NIE! Od 35 lat, prawie co roku spędzam na Mazurskich Jeziorach prawie całe wakacje. I z przykrością obserwuję jak "potęga" pieniądza (czytaj: pazerność) odbiera zarabiającym tam na turystach ludziom rozum. Nie dość, że przebywając tam godzimy się na rolę "dojonych krów", to coraz częściej przyjezdni bywają traktowani z wyraźną niechęcią.
          A "wątek" o interwencji miejscowej Policji i tamtejszych Sądów polecam łaskawej uwadze Ministrów Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych.
          Aby do wiosny!
          - 03.03.2013 13:59
          • K
            kaczor_g
            nie można się "wypinać"
            wygrodzenie jeziora - wypnijmy się
            wycięcie kawałka lasu - jak w karpaczu - wypnijmy się
            jak ci przyjdzie burak i zniszczy fragment Twojego domu, a ty nie będziesz już miał ochoty się "wypinać" tylko pójdziesz do sądu to ci mina zrzednie
            albo
            jak staniesz gdzieś na kotwicy, a ktoś równie bezczelny podpłynie po swoje myto

            Gdyby sądy działały normalnie wszystko by się w Polsce powoli "prostowało" nawet sprawy związane z żeglugą

            bo jeśli np Odra ma III klasę to ma mieć (poza kataklizmami - suszą i powodzą) odpowiednią głębokość , a jak nie ma to administrator ma ją obowiązek zapewnić, a jak nie zapewnia , to armator zwraca się do sądu
            i wygrywa
            1) odszkodowanie
            2) uzyskuje klasowe parametry

            tak to powinno wyglądać..

            ale to nie w naszych sądach...
            - 03.03.2013 21:25
            • zbyszek1
              zbyszek1
              A może tak: wszystkie wpisane tu komentarze oraz nastepne, kopiuj/wklej i do ministerstw odpowiedzialnych za taki balagan.
              - 04.03.2013 11:31
              • Rysiek Faron
                Rysiek Faron
                Tutaj - http://forum.gazeta.pl/forum/w,64,142..._.html?v=2 są zamieszczone komentarze Internautów do tego zdarzenia (albo artykułu). A to, dlaczego Policja (Publiczny Organ Porządkowy utrzymywany za publiczne pieniądze) z Piszu tak postąpiła - czuć na kilometr.
                - 04.03.2013 12:01
                • Kris_mariner
                  Kris_mariner
                  Niezbadane są wyroki i boskie i sądów rejonowych. Ale proponuję zgłosić w prokuraturze w Piszu (w Szczytnie) narażenie Skarbu Państwa na straty w wyniku nielegalnego wybudowania pomostów i nieodprowadzania z tego tytułu opłat na rzecz Skarbu Państwa (coś ok. 4 PLN za m2). Prokuratura musi prowadzić taką sprawę z urzędu. A panowie gorliwi policjanci winni odpowiadać za zaniechanie czynności służbowej (kontrola legalności) i przysporzenie właścicielowi hotelu nienależnych korzyści z tytułu pobierania opłat za cumowanie i nieodprowadzanie opłat na rzecz Skarbu Państwa art 231 par 2 kk. Jak ktoś na własnym tyłku nie poczuje bezwzględności prawa to będzie dalej "za kawę" olewał swoje obowiązki. Panie kapitanie może Pan podpowie zainteresowanemu - będzie ciekawie. Smile
                  - 04.03.2013 17:23
                  • W
                    wodniak_2012
                    Na "forum.zegluj.net" powstał poświęcony temu zdarzeniu osobny wątek:
                    http://forum.zegl...mp;t=14553 . Sądząc po treści niektórych wypowiedzi sprawa wcale nie jest taka oczywista, że to wodniak miał rację. Przetoczył się taki mały "spór" pomiędzy prawnikami, którzy opierając się na "literze" polskiego prawa dowiedli, że prawo stoi po stronie hotelarza. Dziwne, ale prawdziwe ........
                    - 04.03.2013 18:06
                    • Apis
                      Apis
                      Mnie zaś od początku zastanawia zdanie:

                      Cytat

                      Wybrali pomosty na rzece Pisie, tuż przy jej ujściu do jeziora Roś.

                      Pisa uchodzi do jez. Roś? Nie do Narwi? Hmmmm.... Mnie uczono, ze w Jeziorze Roś Pisa ma swój początek a nie ujście. Ale ja jestem starej daty... Pewnie dlatego i w prawie wszystko jest na odwrót.
                      - 04.03.2013 18:31
                      • W
                        wodniak_2012
                        Świat się ciągle zmienia. Na pewnej konferencji, pewien urzędnik dość wysokiego szczebla administracji, twierdził, że górna Wisła jest na górze mapy. Czyli gdzieś pomiędzy Gniewem a Gdańskiem.
                        - 06.03.2013 21:46
                        • Apis
                          Apis
                          Identycznie było na Targach "Water Ways Expo" we Wrocławiu gdzie mówiono o wprowadzeniu RIS na Górnej Odrze (czyli w Szczecinie). http://www.zeglug...dmore=1292
                          - 07.03.2013 08:43
                          • K
                            KLAMOCIK
                            I jeden z byłych ministrów miał rację "dziki kraj"
                            - 24.03.2013 20:28
                            Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
                            Proszę Zaloguj by zagłosować.
                            Niesamowite! (0)0 %
                            Bardzo dobre (0)0 %
                            Dobre (0)0 %
                            Średnie (0)0 %
                            Słabe (0)0 %
                            Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
                            Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies