
Premier Donald Tusk właśnie ogłosił, że w najbliższych dniach odbędzie się niewielka rekonstrukcja rządu. Warto tę okazję wykorzystać do zmian kadrowych w Ministerstwie Transportu. Minister Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej powinien być na tyle silny i wpływowy, by przeforsować nowy plan inwestycyjny na miarę przedwojennej budowy Gdyni czy Euro-2012. Mamy program Inwestycje Polskie, mamy dużą kasę do wzięcia z UE na drogi wodne, Czesi i Słowacy naciskają na nas w sprawie wspólnej budowy kanału Odra-Dunaj, a Ukraińcy i Białorusini chcą wspólnie z nami stworzyć zapisaną w konwencji AGN drogę wodną Bałtyk-Morze Czarne (ukraiński i białoruski odcinek jest już gotowy).
Tyle że panią Namiotko te wszystkie wyzwania przerażały i w efekcie nie działo się nic. Dlatego nie zmarnujmy tej szansy, jaką daje zapowiedziana rekonstrukcja rządu. Bo jeżeli będziemy kontynuować obecną zachowawczą politykę, to przejdą nam koło nosa miliardy euro do wykorzystania na drogi wodne, a nasz kraj stanie się jedynym państwem w Europie, pozbawionym żeglugi śródlądowej.
Premier Donald Tusk właśnie ogłosił, że w najbliższych dniach odbędzie się niewielka rekonstrukcja rządu. Warto tę okazję wykorzystać do zmian kadrowych w Ministerstwie Transportu. A konkretnie do wymiany pani wiceminister odpowiedzialnej za sprawy morskie i żeglugę śródlądową na kogoś z większą siłą przebicia i wizją rozwoju żeglugi, a nie jej likwidacji.
Pani minister prywatnie jest bardzo sympatycznym człowiekiem, a jej wysokich kompetencji w swojej wąskiej dziedzinie nikt jej nie może odmówić. Niestety, na stanowisku rządowym się po prostu nie sprawdziła, co po latach z żalem przyznają nawet znajomi i przyjaciele pani minister.
Nowy wiceminister, a najlepiej konstytucyjny Minister Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej powinien być na tyle silny i wpływowy, by przeforsować nowy plan inwestycyjny na miarę przedwojennej budowy Gdyni czy Euro-2012. Mamy program Inwestycje Polskie, mamy dużą kasę do wzięcia z UE na drogi wodne, Czesi i Słowacy naciskają na nas w sprawie wspólnej budowy kanału Odra-Dunaj, a Ukraińcy i Białorusini chcą wspólnie z nami stworzyć zapisaną w konwencji AGN drogę wodną Bałtyk-Morze Czarne (ukraiński i białoruski odcinek jest już gotowy).
Tyle, że panią Namiotko te wszystkie wyzwania przerażały i w efekcie nie działo się nic. Dlatego nie zmarnujmy tej szansy, jaką daje zapowiedziana rekonstrukcja rządu. Bo jeżeli będziemy kontynuować obecną zachowawczą politykę, to przejdą nam koło nosa miliardy euro do wykorzystania na drogi wodne, a nasz kraj stanie się jedynym państwem w Europie, pozbawionym żeglugi śródlądowej. A tego byśmy przecież chyba nie chcieli.
Czytaj całość
Jakub Łoginow - Port Europa
foto. Ministerstwo Transportu
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies