We wtorek około godziny 21.40 w Nieszawie zawył alarm przeciwpowodziowy, a megafony poinformowały o awarii stopnia wodnego we Włocławku i że trzeba uciekać na wyżej położone tereny. Mieszkańcy Nieszawy odczuli to bardzo boleśnie. Jeden z nich zasłabł z powody stresu. Część ludzi była w szoku. Nie bardzo wiedzieli, co się dzieje, łapali co mieli pod ręką najcenniejszego, dzieci, pieniądze, dokumenty, ubrania i wybiegli na rynek. Wielu w pidżamach. Tam się głównie gromadzili - relacjonowali nam wydarzenia z wtorku mieszkańcy Nieszawy. - Niektórzy bagatelizowali cały alarm. Generalnie większość była spanikowana i w szoku, szczególnie ci, co zdawali sobie sprawę, czym może grozić powódź.
We wtorek około godziny 21.40 w Nieszawie zawył alarm przeciwpowodziowy, a megafony poinformowały o awarii stopnia wodnego we Włocławku i że trzeba uciekać na wyżej położone tereny. Mieszkańcy Nieszawy odczuli to bardzo boleśnie. Jeden z nich zasłabł z powody stresu. Część ludzi była w szoku. Nie bardzo wiedzieli, co się dzieje, łapali co mieli pod ręką najcenniejszego, dzieci, pieniądze, dokumenty, ubrania i wybiegli na rynek. Wielu w pidżamach. Tam się głównie gromadzili - relacjonowali nam wydarzenia z wtorku mieszkańcy Nieszawy. - Niektórzy bagatelizowali cały alarm. Generalnie większość była spanikowana i w szoku, szczególnie ci, co zdawali sobie sprawę, czym może grozić powódź.
Zamieszanie trwało około pół godziny. Potem policja, straż i magistrat wreszcie ustaliły, że zagrożenia nie ma, a alarm jest fałszywy. Nieszawska policja ogłaszała to przez megafony samochodowe.
- Pierwszą konkretną informację o tym, że tama jest ciągle na swoim miejscu, dostałem około godziny dziesiątej, z biura kryzysowego we Włocławku. Wcześniej o alarmie dowiedziałem się od pracownicy urzędu. Nagle telefony zablokowały moją komórkę - opowiada burmistrz Andrzej Nawrocki.
Pomimo tego, że zamieszanie nie trwało długo, to nie obyło się bez poważnych skutków. Jeden ze starszych mieszkańców miasta zasłabł. Na miejscu pomocy udzieliło mu pogotowie.- Przyczyną był prawdopodobnie stres wywołany przez całą sytuację. Udzielono mu szybko pomocy, dostał leki uspokajające - wyjaśnia Zbigniew Jankowski, prezes Szpitala Powiatowego w Aleksandrowie. - Tego wieczoru do szpitala trafiła jeszcze jedna starsza osoba, ale nie było to związane z alarmem.
Wiele dzieci z Nieszawy przerażonych było jeszcze wczoraj. - W szkole zrobiliśmy pogadanki na temat zdarzenia. Jedna z dziewczynek mieszka obok takiego megafonu. Potwornie się bała. Musieliśmy dzieci uspokoić - wyjaśnia Beata Belter, nauczycielka z ZS w Nieszawie.
Fałszywy alarm to również argument dla zwolenników budowy drugiego stopnia na Wiśle w Nieszawie. - To był przedsmak tego, co może się zdarzyć w rzeczywistości. Tu każdy wie, co może się stać, gdyby tama we Włocławku rzeczywiście runęła - mówi burmistrz Andrzej Nawrocki.
Gazeta Pomorska
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies