
Coraz częściej otrzymuję e-maile związane z naszą Giełdą Pracy. Większość z nich dotyczy spraw, które uregulowane są przez dziesięć punktów zasad dodawania anonsów i korzystania z Giełdy. Najwyraźniej jednak nikt ich nie czyta przed zamieszczeniem swojej oferty i potem wyraża zdziwienie, oburzenie a nawet obrzuca mnie wyzwiskami gdy anons nie został zamieszczony lub został usunięty.
Nie będę cytował co bardziej "wyrafinowanych" epitetów - skupię się na tym, że większość zainteresowanych uważa, iż możliwość korzystania z Giełdy to coś oczywistego, a ja mam psi obowiązek nic innego nie robić, nie spać, nie jeść tylko natychmiast akceptować wpisy i spełniać wszystkie żądania. Nie będziemy się tak bawić, Panowie.
Coraz częściej otrzymuję e-maile związane z naszą Giełdą Pracy. Większość z nich dotyczy spraw, które uregulowane są przez dziesięć punktów zasad dodawania anonsów i korzystania z Giełdy. Najwyraźniej jednak nikt ich nie czyta przed zamieszczeniem swojej oferty i potem wyraża zdziwienie, oburzenie a nawet obrzuca mnie wyzwiskami gdy anons nie został zamieszczony lub został usunięty.
Nie będę cytował co bardziej "wyrafinowanych" epitetów - skupię się na tym, że większość zainteresowanych uważa, iż możliwość korzystania z Giełdy to coś oczywistego, a ja mam psi obowiązek nic innego nie robić, nie spać, nie jeść tylko natychmiast akceptować wpisy i spełniać wszystkie żądania. Nie będziemy się tak bawić, Panowie.
Przypominam więc, że Giełda Pracy została stworzona przeze mnie po to, aby pomóc marynarzom znaleźć pracę a armatorom znaleźć pracowników. Korzystanie z Giełdy jest
bezpłatne. Wielu znalazło pracę dzięki naszej Giełdzie. Kilku nawet było wdzięcznych wyrażając to miłym słowem na łamach serwisu lub dotacją na jego funkcjonowanie. W Giełdzie można jednak dokonać wpisu nie będąc zarejestrowanym użytkownikiem portalu więc znakomita większość ogłoszeniodawców traktuje nasz serwis bardzo instrumentalnie: jest Giełda to znaczy, że wszystko im wolno. Ja chcę pracę i już! Jakieś tam "zasady, szacunek, grzeczność, wdzięczność..." - co to za słowa?
Jeśli więc zamiast stosowania się do zasad będę otrzymywał w e-mailach pretensje i wyzwiska - wyjścia będą dwa: albo zlikwiduję Giełdę i będę miał spokój - albo zrobię ją płatną i wówczas każdy, kto zapłaci za swój anons - będzie mógł pisać jak chce i co chce: z błędami ortograficznymi i interpunkcyjnymi, po chińsku, cyrylicą, samymi małymi albo samymi wielkimi literami. Potencjalny pracodawca już po samym sposobie redagowania anonsu pozna czy ma do czynienia z człowiekiem godnym zaufania czy z niechlujem i bałaganiarzem nie stosującym się do żadnych zasad.
Jedno jest pewne: Giełda w obecnej formie działać będzie do końca stycznia. Potem ją wyłączę do czasu opracowania innej aplikacji.
Administrator serwisu
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies