
W nocy z lodołamacza stacjonującego w porcie przy Stopniu Wodnym w Brzegu Dolnym na Odrze (niedaleko miejscowości Warzyna w gminie Miękinia) wypadł bosman jednego ze statków znajdujących się w porcie. Przed godz. 11 odnaleziono jego ciało.
Z kolei koło Krefeld-Uerdingen śmierć poniósł czeski kapitan tankowca, który wpadł do pustego i nie odgazowanego zbiornika swego statku. Poprzedniego wieczoru statek załadowany był naftą. Jeden z członków załogi próbował jeszcze ratować swojego kapitana, ale sam się przy tym zranił i został zabrany do szpitala.
W nocy z lodołamacza stacjonującego w porcie przy Stopniu Wodnym w Brzegu Dolnym na Odrze (niedaleko miejscowości Warzyna w gminie Miękinia) wypadł bosman jednego ze statków znajdujących się w porcie. Przed godz. 11 odnaleziono jego ciało.
W porcie przy stopniu wodnym na Odrze stacjonują trzy lodołamacze oraz kilka mniejszych jednostek. Do zdarzenia doszło tuż przed godz. 4 rano. Bosman jednej z mniejszych jednostek pływających chciał przeskoczyć na pokład lodołamacza. Niestety, poślizgnął się, wpadł pod taflę lodu i nie był już w stanie się uwolnić.
- Od razu wysłaliśmy tam swoje jednostki, jednak nie udało się znaleźć mężczyzny - mówił nam rano mł.bryg. Dariusz Domaradzki, rzecznik prasowy średzkiej straży pożarnej.
- Ze względu na porę poszukiwania zostały przerwane do dzisiejszego ranka. Teraz na miejscu są dwa zastępy naszej straży oraz specjalistyczna jednostka z Wrocławia - dodał.
Przed godz. 11 znaleziono ciało mężczyzny. Na miejscu prokuratura i policja ustalają, czy na miejscu zdarzenia były też inne osoby.
- Nie potrafimy jeszcze stwierdzić, dlaczego mężczyzna przebywał w stopniu wodnym o tej porze. Jego godziny pracy były wyznaczone między 7 a 15. Był on bosmanem na małym statku, ale nie tym, na którym doszło do tragedii. Te są własnością prywatnego armatora - mówi Magdalena Łońska, rzecznik Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej, który zarządza stopniem wodnym.
Z kolei koło Krefeld-Uerdingen śmierć poniósł czeski kapitan tankowca, który wpadł do pustego i nie odgazowanego zbiornika swego statku. Poprzedniego wieczoru statek załadowany był naftą. Jeden z członków załogi próbował jeszcze ratować swojego kapitana, ale sam się przy tym zranił i został zabrany do szpitala.
Strażacy wydobyli kapitana z głęboką niewydolnością oddechową ale wezwany lekarz mógł jedynie stwierdzić zgon. Członkiem załogi był też syn zmarłego kapitana, który przeżył ciężki szok. Ustalenia policji wskazuja na wypadek przy pracy.
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies