
Barka gigant "Stefan Batory" odpłynęła na kilka miesięcy, by znów zacumować w zakolu Wisły pod samym Wawelem. Jak to możliwe? Krakowscy urzędnicy zawarli układ z jej właścicielem. Czy korzystny dla wizerunku miasta? Największa w Krakowie, mająca 54 m długości barka "Stefan Batory", zacumowała po raz pierwszy w zakolu Wisły we wrześniu tego roku. Przybycie "Batorego" wywołało falę protestów krakowian, bo opatrzony dachem w kształcie łuku statek gigant przesłonił Wawel.
Wczoraj nieoczekiwanie olbrzym znowu pojawił się na tle Wawelu. Tym razem całkiem legalnie.
Barka gigant "Stefan Batory" odpłynęła na kilka miesięcy, by znów zacumować w zakolu Wisły pod samym Wawelem. Jak to możliwe? Krakowscy urzędnicy zawarli układ z jej właścicielem. Czy korzystny dla wizerunku miasta? Największa w Krakowie, mająca 54 m długości barka "Stefan Batory", zacumowała po raz pierwszy w zakolu Wisły we wrześniu tego roku. Przybycie "Batorego" wywołało falę protestów krakowian, bo opatrzony dachem w kształcie łuku statek gigant przesłonił Wawel.
Urzędnicy z magistratu początkowo twierdzili, że są bezradni wobec właściciela "pływającego centrum konferencyjnego". Jako winnych dopuszczenia do cumowania barki pod Zamkiem Królewskim wskazywali a to Urząd Żeglugi Śródlądowej, a to Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie. W tym czasie na polecenie właściciela "Batorego" Leszka Bętkowskiego robotnicy wykopali długi rów wzdłuż Wisły, położyli w nim nowe rury wodociągowe, zasypali dziurę i posiali trawę. To wszystko bez żadnych zezwoleń, w dodatku w miejscu objętym ścisłą ochroną konserwatorską!
W końcu nogą tupnął prezydent Krakowa Jacek Majchrowski i sposób na barkę się znalazł - okazało się, że umowa z Bętkowskim na dzierżawę pali cumowniczych dotyczy "Galara pod Aniołami" a nie "Stefana Batorego". Barka musiała więc odpłynąć z powrotem pod Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej "Manggha", gdzie cumowała już wcześniej podczas montażu.
Wczoraj nieoczekiwanie olbrzym znowu pojawił się na tle Wawelu. Tym razem całkiem legalnie. Powrót pod Zamek Królewski umożliwili mu urzędnicy z Zarządu Infrastruktury Sportowej, którzy są dysponentem pali cumowniczych. Tę decyzję tłumaczą "potrzebą odwrócenia miasta w stronę Wisły i ożywiania bulwarów wiślanych" (cytat z nadesłanego przez ZIS komunikatu).
- Obecnie wykorzystywane przez jednostkę "Stefan Batory" stanowisko cumownicze w rejonie Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej "Manggha" nie jest wyposażone w przyłącza uzbrojenia technicznego, co w połączeniu z niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi uniemożliwia utrzymanie jednostki we właściwym stanie technicznym - tłumaczą urzędnicy ZIS.
W tej sytuacji właściciel barki wystąpił o zgodę na cumowanie w zakolu Wisły. Tamtejsze stanowisko wyposażone jest bowiem w przyłącza wody i prądu od czasu, gdy cumował tam przed laty "Galar pod Aniołami". Dowiedzieliśmy się też, że prace wykonane jesienią na zlecenie właściciela statku (m.in. wykopanie rowu i położenie nowych rur) zostały zalegalizowane. Umowę na dzierżawę pali podpisano z Leszkiem Bętkowskim do 23 kwietnia 2013 roku. Do tego czasu mężczyzna ma zastosować się do zmian zaleconych przez głównego plastyka miejskiego Jacka Stokłosę (na razie z "Batorego" usunięto tylko dach).
- Chodzi głównie o ograniczenie najbardziej agresywnych elementów barki (jak np. pokrycie balustrady odblaskową blachą) czy złagodzenie kolorystyki. Ktoś, kto ją zaprojektował, zrobił to tak, by była jak najbardziej widoczna. Dlatego ja podczas wizji lokalnej ocenię, czy postawione przez nas warunki zostały spełnione - wyjaśnia Jacek Stokłosa. Jednak plastyk miejski przyznaje, że jego zdaniem barka powinna cumować nie tuż pod Wawelem, ale np. naprzeciwko hotelu Sheraton.
- Można ją poprawić, ale jej długości się nie zmieni. A ona jest dłuższa niż pozostałe barki na Wiśle o jedną trzecią. Dlatego moim zdaniem jej cumowanie pod Zamkiem Królewskim nie wchodzi w rachubę - dodaje plastyk.
Rzecznik Zarządu Infrastruktury Sportowej Jerzy Sasorski mówi jednak, że na razie taka przeprowadzka nie jest przewidziana.
- Tam nie ma odpowiednich przyłączy. A pale przy muzeum "Manggha" są stare i w złym stanie - kwituje Sasorski. Podpisanie aneksu do umowy z Bętkowskim na cumowanie barki pod Wawelem rzecznik ZIS-u nazywa "gestem dobrej woli".
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies