Odramax

21.08.2012
W dniu wczorajszym w godzinach rannych wyszedł na Odrę ze śluzy Brzeg Dolny zestaw pchany, który składał się z nowozbudowanej barki pchanej i dwóch pchaczy: dziobowego Domtrans 1 spełniającego rolę steru dziobowego i rufowego Dommil 3 jako jednostki napędowej. Armatorem pchaczy jest Czesław Szarek który osobiście prowadził zestaw. Barka pchana została zbudowana we wrocławskiej stoczni Malbo Sp. z o.o. Jej kadłub ma długość 110 m, szerokość 11,45 m a wysokość nierozbieralna wynosi 6,9 m. Barka jest zabalastowana ale i tak wystaje ponad lustro wody na wysokość ok 6,5 m. Pojemność ładowni wynosi 4900 m. sześciennych a nośność 4500 ton. Długość jednostki jest optymalną maksymalną długością dla bezpiecznego przemieszczenia po Odrze swobodnie płynącej. Całkowita długość zestawu wynosi bowiem 152 m.

W dniu wczorajszym w godzinach rannych wyszedł na Odrę ze śluzy Brzeg Dolny zestaw pchany, który składał się z nowozbudowanej barki pchanej i dwóch pchaczy: dziobowego Domtrans 1 spełniającego rolę steru dziobowego i rufowego Dommil 3 jako jednostki napędowej. Armatorem pchaczy jest Czesław Szarek który osobiście prowadził zestaw.

Barka pchana została zbudowana we wrocławskiej stoczni Malbo Sp. z o.o. Jej kadłub ma długość 110 m, szerokość 11,45 m a wysokość nierozbieralna wynosi 6,9 m. Barka jest zabalastowana ale i tak wystaje ponad lustro wody na wysokość ok 6,5 m. Pojemność ładowni wynosi 4900 m. sześciennych a nośność 4500 ton. Barka została zbudowana z dwóch segmentów, które po zwodowaniu zostały na wodzie technicznie połączone tak aby mogły być przemieszczone na dłuższą pochylnię gdzie dokonano całkowitego połączenia obu segmentów.

Wodowanie gotowej barki miało miejsce 19.08. i tego samego dnia zestaw dotarł do stopnia wodnego w Brzegu Dolnym gdzie oczekiwał do dnia następnego na podniesienie stanu wody przy pomocy kontrolowanego zrzutu wody, tzw. "sztucznej fali".






Długość jednostki jest maksymalną długością dla bezpiecznego przemieszczenia po Odrze swobodnie płynącej. Całkowita długość zestawu wynosi bowiem aż 152 m. Pamiętajmy też, że największa barka pchana eksploatowana w Polsce (BP-800) ma tylko 800 ton nośności i wymiary 60 x 9 m i ok 2,5 m w burcie. Były już co prawda próby przemieszczania obiektów 115 metrowych, ale za każdym razem stwarzały one wiele problemów. Na piątek zaplanowane jest dojście zestawu do Szczecina. Tam będzie już czekał na barkę holownik, który przeprowadzi ją morzem do odbiorcy w Holandii.

tekst i zdjęcia: Janusz Fąfara
Apis 21.08.2012 4,307

11 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • M
    Marand
    A ja zapewne przywitam ta barke za kilka dni w Rotterdamie. Pozdrowienia dla prowadzacych ten zestaw.
    - 21.08.2012 17:48
    • Apis
      Apis
      Uważny obserwator zauważył zapewne kobiecą postać na pokładzie tego "lotniskowca". To nie kto inny a Pani kapitan ż.ś. Magda Sierocka (niegdyś "Kuna" ) własnym staraniem zyskuje praktykę, zdobywa kolejne doświadczenia i poszerza swoją wiedzę o prowadzeniu statków - w tym jednostek nietypowych i ponadgabarytowych (rejs z elementami suwnicy na Warcie). Tak naprawdę nie ma już w Polsce możliwości zdobycia wysokich kwalifikacji zawodowych w oparciu o istniejący system kształcenia kadr dla żeglugi śródlądowej - stąd ambitni, młodzi ludzie muszą szukać na własną rękę możliwości rozwoju zawodowego jeśli nie chcą być li tylko dodatkiem do "szczoty i wiadra" gdzieś u Niemca czy Holendra.

      Dotykamy tym sposobem problemu szkolenia zawodowego i programu praktyk zawodowych w istniejących szkołach żeglugi. Nawet najlepiej "sprzedana" teoria nie zastąpi prawidłowego programu szkolenia na statkach. Obie szkoły mają statki, ale czy aby rzeczywiście służą one szkoleniu? Czy na tych statkach naprawdę uczniowie zdobywają wiedzę praktyczną, która ma być przydatna w pracy zawodowej?

      Po likwidacji wrocławskiego Technikum Żeglugi dysponującego kiedyś kilkoma statkami, własnymi warsztatami i możliwością praktyk indywidualnych u krajowych armatorów nastąpiła diametralna (na niekorzyść) zmiana jakości kształcenia w tym zawodzie. Ponadto w wyniku reformy szkolnictwa zlikwidowano technika i szkoły zawodowe a przede wszystkim zrezygnowano z zatrudniania jako wykładowców wybitnych i doświadczonych praktyków. Tajników zawodu nie przekaże słuchaczom posiadacz dyplomu licencjata, magistra czy inżyniera z zerowym doświadczeniem zawodowym. Należy wrócić do korzeni - tak jak kiedyś uczeń terminował u majstra (nawet płacono majstrowi za to aby łaskawie przyjął delikwenta do terminu) - tak i teraz trudnego zwodu marynarza śródlądowego nie nauczy nikt inny tak dobrze jak doświadczony kapitan, mechanik. Takich też powinno się mieć na statkach szkolnych aby w należyty sposób wykorzystać fakt tych statków posiadania a program praktyk ułożyć pod kątem zdobywania wiedzy przez praktykantów a nie według kalendarza "filsów", "bluesów" i innych imprez rekreacyjnych.
      - 22.08.2012 12:19
      • Janusz Fafara
        Janusz Fafara
        Osobiście jest mi znany i Andrzejowi równiez precedens, kiedy to aby poszerzyć wiedzę i zdobyć łyk praktyki w ubiegłym roku zamustrował się na statek jako marynarz pewien amator zawodu , który oferował darmową pracę na etacie marynarza w zamian za poszerzenie wiedzy praktycznej. Jest to sposób zdobywania wiedzy praktycznej, niestety rodem z epoki feudalnej, lecz jedyny aby można było dziś w polskich realiach stopniowo dochodzić do zdobywania doświadczenia i praktyki w zawodzie.
        - 22.08.2012 13:12
        • B
          Black Hawk
          Janusz osobiście prowadziłem zestaw 3 x 500 + Bizon z Koźla do Szczecina!!! tytułem eksperymentu. Łoś plynął przodem pomagał wyjść z kanałów śluzowych i potem w dół Odry od Brzegu Dolnego poza Głogow, skąd dalej już sam. Było bodaj 5 takich eksperymentów. Z 2x600 to byla normalka, choć do Malczyc skora mi cierpła na plecach a załoga stała przy windach kotwicznych. Tak samo mi cierpła przy wodzie 6.45 m Brzeg Dolny gdy grzałem ze zbiornikami do Szczecina tak z ok. 20 km/h od Brzegu Dolnego do poniżej Malczyc. Pewnie byłem pierwszym i ostatnim który przy takiej wodzie grzał w dól i to bez problemowo tylko ze zjeżonymi włosami i mokrymi od potu plecami i dłońmi na sterach. To było w stanie wojennym, Pozdrawiawiam.
          - 22.08.2012 16:42
          • M
            Magda Sierocka
            Dziękuję, Kapitanie, za słowa uznania. Dla mnie to zaszczyt i ogromna radość, że mogę zdobywac praktykę na takich statkach, u takich Kapitanów i na takich drogach wodnych - naszych polskich, zaniedbanych, wymagających. Wymagających wiedzy, znajomości locji i pokory - bo kto inny, poza łodziarzami, z taką uwagą, szacunkiem i właśnie pokorą przygląda się wodzie? Właśnie czekamy na falę, na km 468. Czy adepci tego zawodu też uczą się tej obserwacji? Czy to w ogóle jest jakaś wartość w czasach, gdy uczeń technikum żeglugi śródlądowej ogłasza wśród armatorów przetarg na swoje usługi, bo jak nazwać wysyłanie pism z pytaniem, ile są gotowi płacić za dzień praktyki na statku...? To autentyk. Ja chyba złapałam Pana Boga za nogi, albo tego tam draba spod Diablej Góry, że spotykam na swojej drodze łodziarskiej dobrych Kapitanów, trudne manewrowo statki i mogę poznawać polskie drogi wodne. Może uczniowie tego zawodu słyszą częściej o bezpiecznych i głębokich kanałach zachodniej Europy? Kto będzie martwił się o te polskie rzeki, jeśli nie będzie już łodziarzy, którzy je rozumieją? Ani hydrotechników z prawdziwego zdarzenia?

            Dziś, właśnie pod wspomnianą Diablą Górą, wzięłam rozbrat z dotychczasową, stałą pracą w "lądowej" redakcji. Czuję się wspaniale i zostaję na wodzie, nie wysiadam.. Smile
            - 22.08.2012 17:15
            • M
              Magda Sierocka
              PS. To nie Odramax. To Odraextreme Wink
              - 22.08.2012 17:18
              • Rysiek Faron
                Rysiek Faron
                Brawo! Pani/Koleżanko Magdo!
                Dzięki Twojemu "kobiecemu" podejściu do żeglugowej rzeczywistości może paru "marynarzy-facetów" wreszcie nauczy się "nosić spodnie".
                Szacunek - Rysiek Faron
                - 22.08.2012 18:13
                • Apis
                  Apis
                  Dla Black Hawka. To, że były eksperymenty z jazdą zestawem trzy barkowym to prawda. Osobiście nie przypominam sobie jazdy takim zestawem w dół rzeki, choć związany jestem z Odrą od 69 roku, to nie znaczy że nie było takich zdarzeń. Na pewno ( poniżej będzie pare fotek z tego eksperymentu ) był rejs w roku 1977 Muflona z trzema BP 500 w górę rzeki od Kostrzynia do Wrocławia. Oceniono go wtedy jako poczynania barbarzyńskie dla rzeki , to znaczy niszczycielski dla tam poprzecznych i umocnień brzegowych na tym eksperymenty się zakończyły. Jak wcześniej wspomniałem być może były jeszcze próby, ale nic nie jest mi o nich wiadomo. Jeśli chodzi o pływanie z zestawem 2* BP 600 to moje pierwsze zetknięcie się z prawdziwą żeglugą było na Biz - 09 z kpt. Cześkiem Wiśniewskim, który nie uważał innego zestawu godnego jego dumy jak tylko barki BP 600. I wtedy dostałem praktyczną szkołę prawdziwego łodziarza, gdyż Wiśniewski twierdził, że nie po to przez pięć lat za darmo szkoła starała się wpoić mi zamiłowanie do łodziarki abym teraz opierniczał się. I asystent wio do steru, a pierwsze początki były różne. Oj nasłuchałem się ja prawdy o mnie i moich predyspozycjach do zawodu.
                  Pozdrawiam. Janusz Fąfara
                  [flash width=560 height=420]https://www.zegluga-rzeczna.pl/flash/muflon-3.swf[/flash]
                  - 22.08.2012 21:15
                  • B
                    Black Hawk
                    Dzięki za fotki Janusz. Akurat ja wtedy mialem mijankę z tym zestawem na zakolu za zamkiem w Lubiążu, leciałem w dół, musiałem kotwiczyć awaryjnie(kotwice wyskakiwały do góry, lecz zatrzymały mi rufę między główkami, nie przeleciałem po nich, bo stocznia byłaby murowana, a stery, urwane, etc..) by z tym Muflonem się nie puknąć. Pierwsze próby na trasie Koźle Wrocław podjął Hubert Grosz, ten z Odrowąża, na Bizonie 14 z 3x500, ja z B22 byłem następny(wcisnęli mi, to była pokazówka dla kogoś z ministerstwa czy zjednoczenia, jeżeli mnie pamięć nie myli.). To fakt, że było to zabójcze dla tam poprzecznych(główek) oraz opasek, czyli wzdłużnych, czy wejśc/wyjść z kanałów śluz, jak i dla sterow i pędników pchacza. Rufa wlokła się po nich lub za nie zachodziła, trzeba było "dupę" odrzucać by nie przelecieć sterami po tamie, wzdłużna sama odpychała(nurt). Ja na swym B22 miałem chyba najdłużej stery przedśrubowe, były w takim wypadku bardzo pomocne(wejścia/wyjścia z kanałów śliuz). Pozdrawiam kolegę kpt/mech. Wiesław Piłat..
                    - 23.08.2012 10:41
                    • RobertM
                      RobertM
                      Kto wie gdzie można zobaczyć więcej zdjęć z drogi tego zestawu po Odrze do Szczecina z barką do Hollandii i pchaczami Dommil 3 i Domtrans 1. Albo video. Czy Pan Fąfara udostępniłby więcej zdjęć ?

                      Pozdrowienia dla wszystkich braci flisaków i flisaczek
                      - 26.08.2012 14:39
                      • Apis
                        Apis
                        Nieco krótszą (90 m) barkę pchaną przez ten sam zespół prezentuje ten filmik:

                        https://youtu.be/...
                        - 27.08.2012 09:34
                        Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
                        Proszę Zaloguj by zagłosować.
                        Niesamowite! (1)50 %
                        Bardzo dobre (1)50 %
                        Dobre (0)0 %
                        Średnie (0)0 %
                        Słabe (0)0 %
                        Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
                        Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies