W Niemczech w roku 2011 przewieziono statkami rzecznymi 220 mln ton ładunków z czego 190 mln na Renie: ropy naftowej, węgla, samochodów i mnóstwo kontenerów. Transport towarów rzekami i kanałami jest najbardziej ekologiczną i ekonomiczną formą przewozów. Choć statek śródlądowy jest wolniejszy i mniej elastyczny od ciężarówki czy pociągu - to jednak coraz większa część globalnego transportu jest w Niemczech przenoszona na statki rzeczne.
Spadek przeładunków w Bazylei w roku 2011 - spowodowany m.in. katastrofą TMS "Waldhof" i niskimi stanami wody w letnim półroczu został w tym roku zniwelowany. Porty Bazylei w dłuższej perspektywie liczą się z podwojeniem a nawet potrojeniem wielkości przeładunków kontenerów i planują budowę nowego terminala kolejowo-wodnego w północnej części miasta Żeglugowe "wrota na świat" Szwajcarii znajdują się w Bazylei. Trzy porty reńskie są też głównymi kołami zamachowymi szwajcarskiego transportu i odnotowują w tym roku wzrost. W roku 2011 porty w Kleinhüningen, Birsfelden i Auhafen miały spadek przeładunków o ok. 13%.
- Złożył się na to cały łańcuch niekorzystnych, zewnętrznych okoliczności, wśród których znalazła się też katastrofa TMS "Waldhof" koło Loreley. Niezwykle istotne ze względów transportowych połączenie między Bazyleą a ARA (Antwerpia-Rotterdam-Amsterdam) było przez całe tygodnie zamknięte - mówi rzeczniczka "Port of Switzerland" Nina Hochstrasser.
W letnim półroczu wystąpiły też niezwyczajnie długie okresy niskich stanów wody, które hamowały ruch statków. Przy normalnej głębokości szlaku wynoszącej ok. 2 m liczy się każdy ubywający centymetr decydujący o tym, że stumetrowej długości statki muszą często aż do jednej trzeciej ograniczać swoje pełne możliwości ładunkowe.
- Dziś patrzymy bardziej optymistycznie w przyszłość - zapewnia Nina Hochstrasser. Porty Bazylei w dłuższej perspektywie liczą się z podwojeniem a nawet potrojeniem wielkości przeładunków kontenerów i planują budowę nowego terminala kolejowo-wodnego w północnej części miasta.
Z wody na szyny... Przeładunek towarów w porcie Birsfelden | Foto: dpa/Ralf Staub
Ekologiczny transport na topie
Firmy logistyczne oraz Platzhirsch Rhenus Alpina AG życzyłyby sobie zbudowania nowego portu, ale jego budowa czy rozbudowa jest w granicach miasta raczej niemożliwa. Bazylea marzyłaby o zbudowaniu portu za granicą - na niemieckim brzegu Renu.
W Niemczech w roku 2011 przewieziono statkami rzecznymi 220 mln ton ładunków z czego 190 mln na Renie: ropy naftowej, węgla, samochodów i mnóstwo kontenerów. Transport towarów rzekami i kanałami jest najbardziej ekologiczną i ekonomiczną formą przewozów. Choć statek śródlądowy jest wolniejszy i mniej elastyczny od ciężarówki czy pociągu - to jednak coraz większa część globalnego transportu jest w Niemczech przenoszona na statki rzeczne.
Ponadto żegluga śródlądowa to nie tylko Ren. Największy śródlądowy port świata - Duisburg - odnotował w roku 2011 rekordową wielkość przeładunków wynoszącą 126 mln ton i 2,5 mln sztuk kontenerów. Te wyniki - odwrotnie niż w portach morskich - są dużo wyższe niż przed kryzysem gospodarczym ostatnich lat. "Duisport" jawi się więc jako "zawias" łączący "gospodarcze wrota" Niemiec czyli porty Morza Północnego, Zagłębia Ruhry i Górnego Renu.
Podczas gdy minister transportu Peter Ramsauer (CSU) poza widokiem Sprewy w Berlinie raczej nie dostrzega żeglugi - Francuzi budują za 4,2 mld Euro 100-kilometrowy kanał Sekwana-Skalda aby basen paryski połączyć z siecią dróg wodnych Niemiec, Belgii i Holandii. Holendrzy również piszą wiele nowych ustaw regulujących przyszłość dróg wodnych ich kraju. Nawet tzw. "sieć szkieletowa" planowana przez Komisję Europejską ukierunkowana jest coraz mocniej na drogi wodne. W Bazylei słuchają takich wiadomości bardzo chętnie. Polski rząd nie słyszy (nie słucha) ich wcale.
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies