Prorodzinna polityka Rządu w gospodarce wodnej

09.08.2012
W kontekście ostatniej afery, dotyczącej tzw. polityki prorodzinnej w Ministerstwie Rolnictwa nie może dziwić historia kariery zwolnionego ostatnio Prezesa Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej, Pana Leszka Karwowskiego. Ten niewątpliwy specjalista, mający doświadczenie w zakresie prowadzenia portu lotniczego oraz lokalnego przedsiębiorstwa wodno – kanalizacyjnego w ostatnim czasie pełnił zaszczytną funkcję (w randze wiceministra) jako prezes jednostki nadzorującej całą gospodarkę wodną w Polsce, czyli KZGW.

O dokonaniach Prezesa wiedzą chyba wszyscy wodniacy, zwłaszcza o zleceniu za grube miliony przygotowania Strategii Gospodarki Wodnej, przemianowanej na Politykę Wodną Państwa, która de facto wylądowała w śmietniku, czyli na urzędniczych półkach.

W kontekście ostatniej afery, dotyczącej tzw. polityki prorodzinnej w Ministerstwie Rolnictwa nie może dziwić historia kariery zwolnionego ostatnio Prezesa Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej, Pana Leszka Karwowskiego. Ten niewątpliwy specjalista, mający doświadczenie w zakresie portu lotniczego oraz lokalnego przedsiębiorstwa wodno – kanalizacyjnego w ostatnim czasie pełnił zaszczytną funkcję (w randze wiceministra) jako prezes jednostki nadzorującej całą gospodarkę wodną w Polsce, czyli KZGW.

O dokonaniach Prezesa wiedzą chyba wszyscy wodniacy, zwłaszcza o zleceniu za grube miliony przygotowania Strategii Gospodarki Wodnej, przemianowanej na Politykę Wodną Państwa, która de facto wylądowała w śmietniku, czyli na urzędniczych półkach.

Ówczesny Prezes zatrudnił również, oczywiście w drodze konkursu, na stanowisku Dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej swojego dobrego kolegę i współpracownika z wrocławskich wodociągów Pana Witolda Sumisławskiego. Pan Sumisławski miał wyprowadzić RZGW z permanentnej zapaści i przeistoczyć go we wzorcowy urząd.

W międzyczasie zakończyła się kariera Pana Leszka jako Prezesa, który wrócił do swojego rodzinnego Wrocławia. Szybko oczywistym się stało, że tak wybitny specjalista, o wszechstronnej wiedzy nie może się marnować. Zresztą przyjaciele by na to nie pozwolili - wszak to prawie jak rodzina.

I tym sposobem dyrektor wzorcowego RZGW wykorzystał nadarzającą się okazję i szybko zatrudnił byłego Pana Prezesa KZGW na ważnym stanowisku specjalisty do spraw projektów unijnych. Fachowe wzmocnienie urzędu jest niezmiernie ważne w świetle planów Ministerstwa Środowiska włączenia gliwickiego RZGW do urzędu we Wrocławiu.

Życzymy powodzenia na nowym, odpowiedzialnym stanowisku.
Apis 09.08.2012 3,030

1 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • koj
    koj
    Czyli wychodzi na to, że Rząd III RP konsekwentnie realizuje program "Rodzina na swoim".

    Dodam jeszcze tylko to:
    Co wiedzą Wtajemniczeni?
    Jeszcze CBA nie zakończyła swoich czynności, rozpoczętych w związku z lipcowym ujawnieniem styczniowej rozmowy Władysława Łukasika z Władysławem Serafinem - a już ZUS domaga się od Krajowego Związku Kółek i Organizacji Rolniczych zapłaty zaległych "składek", zaś fiskus - zapłaty zaległego podatku VAT, w sumie - kilku milionów złotych. Na wieść o tych roszczeniach pan Jan Ardanowski, były wiceminister rolnictwa w rządzie Prawa i Sprawiedliwości oraz były szef Krajowych Izb Rolniczych twierdzi, że nad Kółkami Rolniczymi i Władysławem Serafinem został zwinięty "parasol ochronny". Ano, skoro "został zwinięty", to znaczy że przedtem ktoś musiał go otworzyć. Co więcej - ten parasol nad Krajowym Związkiem Kółek i Organizacji Rolniczych musiał być otwarty również za rządów Prawa i Sprawiedliwości, skoro pan Jan Ardanowski wspomina o tym, jako o rzeczy zwyczajnej.

    Kto ten parasol otworzył i kto go teraz zwija? Na pewno nie PiS - bo gdyby PiS, to ten parasol zostałby zwinięty już w 2007, a najpóźniej - w 2008 roku. Na pewno też nie Platforma Obywatelska - bo przecież przed 2007 rokiem Platforma Obywatelska nie rządziła. Na pewno nie SLD - bo gdyby parasol ochronny nad KZKiOR otworzył SLD, to PiS zwinęłoby go już w 2005 roku - a zwijany jest dopiero teraz. Okazuje się, że w naszym nieszczęśliwym kraju nie tylko jest KTOŚ, kto wedle swego uznania rozwija i zwija parasole ochronne nad różnymi instytucjami i osobistościami, ale również - że wszyscy o tym świetnie wiedzą, niezależnie od tego, czy aktualnie są przy tak zwanej władzy, czy w opozycji. Nie tylko wiedzą, ale niekiedy nawet o tym mówią - oczywiście gdy się na moment zapomną - jak to przytrafiło się panu Janowi Ardanowskiemu. Ale to felix culpa - bo dzięki temu również my możemy dowiedzieć się tego, o czym wiedzą Wtajemniczeni.

    Stanisław Michalkiewicz

    Wychodzi na to, że trzeba trafić do tego KTOSIA ze sprawami związanymi z żeglugą śródlądową.
    - 09.08.2012 11:51
    Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
    Proszę Zaloguj by zagłosować.
    Niesamowite! (0)0 %
    Bardzo dobre (0)0 %
    Dobre (0)0 %
    Średnie (0)0 %
    Słabe (0)0 %
    Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
    Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies