Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami w miniony piątek na zespole muzealnych obiektów pływających Fundacji Otwartego Muzeum Techniki odbył się happening w obronie Muzeum Odry. Przypomnę, że rzecz dotyczy nakazu RZGW opuszczenia miejsca postoju w górnym awanporcie śluzy Szczytniki przy Wybrzeżu Wyspiańskiego.
Wskazane nowe miejsce postoju statków Muzeum Odry przy Kępie Mieszczańskiej nie było konsultowane z żadnym przedstawicielem Fundacji i Muzeum Odry, a jego usytuowanie (w potocznym języku łodziarskim - "w krzakach") z góry skazuje je na świadome odizolowanie żywej, nie tak zresztą odległej historii żeglugi odrzańskiej od społeczności wrocławskiej - społeczności, która jest z premedytacją coraz bardziej pozbawiana świadomości roli Odry jako drogi transportowej.
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami w miniony piątek na zespole muzealnych obiektów pływających Fundacji Otwartego Muzeum Techniki odbył się happening w obronie Muzeum Odry. Przypomnę, że rzecz dotyczy nakazu RZGW opuszczenia miejsca postoju w górnym awanporcie śluzy Szczytniki przy wybrzeżu Wyspiańskiego. RZGW motywuje swoje postanowienie utworzeniem w tym miejscu awaryjnego portu czy też schroniska na wypadek powodzi nie wyjaśniając jakich statków ów projekt dotyczy. Zwyczajowo w czasie przechodzenia przez Wrocław wód wezbraniowych do tej pory i tak cała biała flota znajdowała tu bezproblemowo schronienie.
Wskazane nowe miejsce postoju statków Muzeum Odry przy Kępie Mieszczańskiej nie było konsultowane z żadnym przedstawicielem Fundacji i Muzeum Odry, a jego usytuowanie (w potocznym języku łodziarskim ( "w krzakach") z góry skazuje je na świadome odizolowanie żywej, nie tak zresztą odległej historii żeglugi odrzańskiej od społeczności wrocławskiej - społeczności, która jest z premedytacją coraz bardziej pozbawiana świadomości roli Odry jako drogi transportowej.
Pozostałe argumenty pani Magdaleny Łońskiej , rzecznika RZGW, które podała w wywiadzie dla Gazety Wrocławskiej również są pozbawione sensu i są jedynie szukaniem na siłę mocnych argumentów dla poparcia idei "jedynie słusznej" decyzji zmiany lokalizacji miejsca postoju floty Muzeum Odry. Pani rzecznik mówiąc: "Nowe miejsce jest bardzo atrakcyjne, znajduje się w centrum miasta i byłoby dogodne dla zwiedzających" - zakpiła sobie z powagi problemu, a jej słowa sugerują, że zna lokalizację wyłącznie z papierowego planu miasta.
Sam happening przebiegał w formie powszechnej informacji o historii muzeum, o żegludze odrzańskiej, prezentowane były wydawnictwa Fundacji a studenci wolontariusze wykonywali drobne prace konserwacyjne na pokładach jednostek.
Dalej pozostaje odpowiedź na pytanie – jaki jest prawdziwy powód zdeterminowania aby przeprowadzić "pacyfikację" floty Muzeum Odry. Widocznie diabeł tkwi w szczegółach...
Foto Janusz Fąfara, Zbigniew Priebe
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies