Także lokalne media poruszają sprawę odrzucenia przez Komisję Europejską polskiego wniosku o włączenie Odrzańskiej Drogi Wodnej do sieci transeuropejskich korytarzy transportowych TEN-T. W Nowej Trybunie Opolskiej czytamy:
Komisja Europejska wykluczyła naszą rzekę z projektu kontynentalnej sieci transportowej. Powód? Jest za płytka, ma za małe śluzy i za niskie mosty. Bruksela przygotowuje transeuropejską sieć transportową. W jej skład wejdą m. in. Dunaj, Łaba, Ren i wiele innych europejskich rzek. W rozbudowę tej sieci Unia zamierza wpompować w najbliższych latach, dziesiątki, a nawet setki miliardów euro. W planach nie ujęto jednak Odry z wyjątkiem jej końcowego odcinka jako drogi wodnej z Berlina do Bałtyku.
Także lokalne media poruszają sprawę odrzucenia przez Komisję Europejską polskiego wniosku o włączenie Odrzańskiej Drogi Wodnej do sieci transeuropejskich korytarzy transportowych TEN-T. W
Nowej Trybunie Opolskiej czytamy:
Komisja Europejska wykluczyła naszą rzekę z projektu kontynentalnej sieci transportowej. Powód? Jest za płytka, ma za małe śluzy i za niskie mosty. Bruksela przygotowuje transeuropejską sieć transportową. W jej skład wejdą m. in. Dunaj, Łaba, Ren i wiele innych europejskich rzek. W rozbudowę tej sieci Unia zamierza wpompować w najbliższych latach, dziesiątki, a nawet setki miliardów euro. W planach nie ujęto jednak Odry z wyjątkiem jej końcowego odcinka jako drogi wodnej z Berlina do Bałtyku.
Polska strona interweniowała, interpelację w sprawie złożył wrocławski europoseł Ryszard Legutko, którego wsparło wielu polskich parlamentarzystów. Kilka dni temu odpowiedział na nią wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Siim Kallas. I nie pozostawił złudzeń - Odra nie ma szans, aby być częścią europejskiego korytarza transportowego. Powód? Do niego mogą należeć tylko drogi wodne, które mają co najmniej IV klasę żeglowności. Do niej zaliczają się rzeki, których minimalna głębokość wynosi 2,5 metra, a mosty wiszą na wysokości co najmniej 5 metrów i 20 centymetrów. Do tego śluzy muszą mieć szerokość co najmniej 12 metrów i długość 120 m. Odra nie spełnia żadnego z tych warunków.

- W praktyce trzeba byłoby przebudować niemal wszystkie przeprawy i także śluzy. Ponadto Odrę trzeba byłoby wyprostować, bo ma zbyt dużo łuków. Poza tym jest w niej po prostu za mało wody - mówi Małgorzata Łońska, rzeczniczka regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej we Wrocławiu. Komisja Europejska podkreśliła jednak, że polska administracja nie przedstawiła nawet planów modernizacji szlaku.
To ostatnie stwierdzenie boli najbardziej. Nie tak dawno Rada Powiatu Kędzierzyńsko - Kozielskiego podjęła uchwałę w sprawie wystosowania apelu do Prezesa Rady Ministrów RP o opracowanie rządowego programu systematycznego pogłębiania koryta rzeki Odry, w ślad za którą do Premiera uchwały i apele poparcia skierowało ponad 30 gmin i powiatów. Odpowiedzialni za stan Odry i innych żeglownych rzek w Polsce mówiąc kolokwialnie "olali temat" i jeszcze dostali wyróżnienia za wybitne zasługi dla gospodarki wodnej.
(Link). Wypowiedzi pani rzecznik RZGW Wrocław nawet nie chce się komentować... Skoro tak mało jest wody w Odrze to skąd gigantyczne powodzie już prawie co rok? Z braku wody w dorzeczu czy nadmiaru dyletanctwa odpowiedzialnych za gospodarkę wodną?
A jak powinna wyglądać polityka transportowa kraju - członka Unii Europejskiej widać u naszych sąsiadów. Niemcy zdecydowały o pogłębieniu Łaby na odcinku Hamburg - Cuxhafen. Inwestycja ma umożliwić rozwój portu w Hamburgu.
Jak ustalił "Nasz Dziennik" w zarządzie hamburskiego portu Hamburg Port Authority, mimo protestów ekologów pogłębianie toru wodnego rozpocznie się jeszcze w tym roku. Obecnie do portu mogą wpływać statki o zanurzeniu do 13,5 metra, ale to za mało. Doszło już do wstępnego porozumienia między rządem federalnym, władzami portu, hamburskim senatem i władzami innych landów, w których zmiany głębokości rzeki będą odczuwalne. Nowy burmistrz Hamburga Olaf Schulz (SPD) zapowiedział, że w interesie miasta jest zapewnienie możliwości zawijania do portu największym kontenerowcom, a to bez pogłębienia Łaby jest niemożliwe. O konieczności pogłębienia tego odcinka rzeki mówi także federalny minister infrastruktury Peter Ramsauer, który już od dawna brał pod uwagę możliwość rozpoczęcia prac pogłębieniowych pod koniec tego roku. - Pogłębienie Łaby ma narodowe znaczenie - stwierdził Ramsauer. Z badań wykonanych przez Hamburski Instytut Gospodarki Światowej (HWW) wynika, że jeżeli w tym roku nie rozpocznie się rozbudowa całej infrastruktury portu, spowoduje to zahamowanie jego dynamicznego rozwoju. Zdaniem ekspertów, konieczna jest też rozbudowa sieci kolejowej i dróg wokół portu oraz pogłębienie Łaby w górnym jej odcinku. - Tylko takie działania pozwolą na to, aby Hamburg był nadal znaczącym konkurentem na światowym rynku gospodarczym - twierdzi dyrektor HWW Thomas Staubahaar.
Pogłębienie toru wodnego pochłonie minimum 385 milionów euro, z czego 240 milionów zapłaci państwo, a 145 milionów władze Hamburga. To gigantyczne koszty, ale nikt nie ma wątpliwości, że inwestycja zwróci się z nawiązką. Port w Hamburgu jest motorem napędowym gospodarki północnych Niemiec, zapewnia 160 tys. miejsc pracy, a kolejnych 40 tys. przybędzie podczas rozbudowy infrastruktury. Na działalności portu najbardziej korzysta oczywiście Hamburg, ale także Szlezwik-Holsztyn, Meklemburgia-Przedmurze oraz Saksonia Dolna.
Niemcy przyznają, że bez pogłębienia toru na Łabie, tak by w porcie mogły cumować kontenerowce o zanurzeniu do 14,5 metra (docelowo nawet większym), nie można poważnie rozmawiać o rozwoju gospodarczym całego regionu. W tej sytuacji konkurować z Hamburgiem nie będzie w stanie zespół portów Szczecin - Świnoujście. Położona na dnie Bałtyku, na głębokości 17-17,5 metra, w miejscu skrzyżowania z północnym podejściem do portów rura Gazociągu Północnego jest poważnym problemem, który utrudni rozwój całego polskiego regionu.
Bilans przeładunku hamburskiego portu w pierwszym półroczu ubiegłego roku to 58,6 mln ton towarów, czyli o 8,1 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2009 roku.
Na stronach internetowych biura Wydziału Prasowego Urzędu ds. Gospodarki i Pracy w Hamburgu czytamy, że we współzawodnictwie z innymi portami Hamburg zajmuje w skali długofalowej bardzo dobrą pozycję. Szybkość, niezawodność oraz krótkie odległości pomiędzy Hamburgiem a obszarem Morza Bałtyckiego oraz Europą Środkowo-Wschodnią są decydującymi gwarantami sukcesu, dzięki którym Hamburg będzie dalej rozbudowywał swoją funkcję centralnego ośrodka handlu światowego. Tradycyjną mocną stroną Hamburga jest rynek ruchu przeładunkowego.
Niemcy wiedzą więc, że bez pogłębienia toru na Łabie nie można poważnie rozmawiać o rozwoju gospodarczym portu i całego regionu. Dla nich umożliwienie zawijania do Hamburga największych statków jest racją stanu, co najdobitniej pokazuje różnicę w podejściu do gospodarki morskiej Berlina i Warszawy. Szkoda, że podobnej polityki nie prowadzi rząd Donalda Tuska. Władze samorządowe i sami polscy portowcy też chcieliby pogłębienia toru wodnego do portu w Świnoujściu - uniemożliwi to jednak gazowa rura leżąca na dnie Bałtyku.
(Link)
Czesi nie pozostają w tyle i właśnie przyjęli 14 marca 2012 projekt rozwoju dróg wodnych śródlądowych w Republice Czeskiej, którego głównymi elementami maja stać się nowo-konstruowane stopnie wodne Děčín i Přelouč na Łabie. Jaz i śluza w Děčínie (projektowane na klasę Vb) mają poprawić warunki nawigacyjne na najgorszym odcinku Łaby w Czechach blisko granicy z Niemcami.
Rząd czeski uczynił także Ministerstwo Transportu jednostką odpowiedzialną za sporządzenie do końca roku 2013 - przy współpracy z resortami Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Rozwoju Regionalnego - kompleksowego opracowania (wraz z analizą środowiskową) studium wykonalności korytarza wodnego Dunaj-Odra-Łaba.
(Link)
Minister transportu Republiki Czeskiej docenia znaczenie tego projektu i interes kraju w rozwoju dróg wodnych - alternatywnych i konkurencyjnych dla innych środków transportu. Nasz minister jest albo ślepy i głuchy, albo... jest kolegą Chajderowskiego (prezes Odratrans, który wsławił się stwierdzeniem, że wstydzi się członu "Odra" w nazwie firmy
(Link) i wyprowadził całą polską flotę rzeczną do Niemiec - przp. red.).
Jak informuje Pani Jowita Cetner Kupracz z Dolnośląskiej Izby Gospodarczej w dniu 22 maja br w Sejmie RP będzie miała miejsce międzynarodowa konferencja pt. „Szanse rozwoju Polski Zachodniej, Niemiec i Czech – wzmocnienie trimodalnego transportu międzynarodowego“ poświęcona m.in rozbudowie dróg wodnych oraz projektom unijnym. Z czym jednak Polska ma do tego wzmocnienia "międzynarodowego" i na dodatek "trimodalnego" transportu startować: z rozbabranymi autostradami, byle jak działającymi semaforami na kolei
(Link) i drogami wodnymi nie mieszczącymi się w żadnej klasie?

Rządowi Rzeczypospolitej zajrzało w oczy widmo ograniczeń emisji z najbardziej w Europie dymiących elektrowni węglowych. Czy policzył ktoś ile kasy pompuje się w kampanię na rzecz przekonania społeczeństwa do energetyki jądrowej
(Link), podczas gdy miliony metrów sześciennych wody "na bezdurno" płynie do morza zamiast wytwarzać białą energię?
Opanowane przez sitwę "spalaczy słomy" ("suszonej trawki"?), "biogazowników" ("starych pierdzieli"?) i pseudo-ekologów Ministerstwo Środowiska powinno w końcu dostać od premiera w cztery litery za blokowanie wszelkich inwestycji związanych z Odnawialnymi Źródłami Energii
(Link) - w tym hydroelektrowni, które tak doskonale mogłyby współżyć z drogami wodnymi. A statki rzeczne także biją na głowę inne środki transportu w kwestii emisji CO2 -
Link. Premierze! Obudź się!
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies