W Szczecinie samochód wpadł do Odry. Trwają poszukiwania auta. - Ze wstępnych informacji wynika, że w środku mogła znajdować się jedna osoba - mówiła na antenie TVN24 Mirosława Rudzińska ze szczecińskiej policji. Wcześniej Mirosław Siewierski z tamtejszej straży pożarnej poinformował, że to nie pierwszy tego typu wypadek w Szczecinie. Do wypadku doszło na wysokości Akademii Morskiej, przy ulicy Jana z Kolna.
- Tuż po godzinie 11 otrzymaliśmy od policji informację o wypadku. Na miejscu są trzy zastępy straży pożarnej i grupa nurków, która rozpoczęła poszukiwania auta - powiedział Siewierski. Dodał, że nie wiadomo, jakiej marki był to samochód, ale najprawdopodobniej był to jakiś niewielki model.
W Szczecinie samochód wpadł do Odry. Trwają poszukiwania auta. - Ze wstępnych informacji wynika, że w środku mogła znajdować się jedna osoba - mówiła na antenie TVN24 Mirosława Rudzińska ze szczecińskiej policji. Wcześniej Mirosław Siewierski z tamtejszej straży pożarnej poinformował, że to nie pierwszy tego typu wypadek w Szczecinie. Do wypadku doszło na wysokości Akademii Morskiej, przy ulicy Jana z Kolna.
- Tuż po godzinie 11 otrzymaliśmy od policji informację o wypadku. Na miejscu są trzy zastępy straży pożarnej i grupa nurków, która rozpoczęła poszukiwania auta - powiedział Siewierski. Dodał, że nie wiadomo, jakiej marki był to samochód, ale najprawdopodobniej był to jakiś niewielki model.
Poinformował także, że Odra w miejscu wypadku ma osiem metrów głębokości, a jezdnię od koryta rzeki oddziela pas dla pieszych. Z kolei Rudzińska dodała, że w miejscu, gdzie świadkowie widzieli dryfujący samochód występują bardzo silne prądy, więc akcja przypomina "poszukiwanie igły w stogu siana". - Na miejscu oprócz straży pożarnej znajduje się WOPR, policja i karetka pogotowia - poinformowała policjantka.
Trwa akcja ratunkowa. Nie ma pewności czy ktoś w pojeździe się znajdował. Dwóch pracowników Enei widziało moment, w którym tonęło auto. Widzieli także, że w tylnych drzwiach uchylona była szyba. Może to świadczyć o tym, że ktoś zaparkował na chwilę samochód. Dotarliśmy także do kierowcy, który widział całe zdarzenie jadąc samochodem. Według jego relacji samochód tonął przodem około siedmiu minut. Świadkowie mówią, że nie widzieli w tonącym aucie nikogo.
- To kolejny taki wypadek w ciągu ostatnich kilku lat - poinformował Siewierski. Poprzednio takie wypadki zdarzyły się m.in. w 2009 roku -
mmszczecin.pl ,
YouTube. oraz w 2010 -
mmszczecin.pl,
dailymotion.com