Kiedy kolejny stopień Kaskady Dolnej Wisły?

18.02.2012
Grupa Energa rozpoczęła konsultacje społeczne projektów budowy na Wiśle w okolicach Włocławka nowego stopnia wodnego - poinformowała spółka. Według niej, większość uczestników pierwszych spotkań pozytywnie przyjęła plany tej inwestycji. Energa rozpatruje obecnie pięć wstępnych lokalizacji nowego stopnia poniżej istniejącej zapory we Włocławku (kujawsko-pomorskie): w samym Włocławku, dwie w miejscowości Siarzewo, w Przypuście i Nieszawie. Warianty te oraz aktualny stan prac projektowych oraz zostały zaprezentowane podczas otwartych spotkań we Włocławku, Bobrownikach i Nieszawie.

Energa przedstawiła też inwestycje towarzyszące budowie stopnia, takie jak zabezpieczenie terenów zaporami i obwałowaniami, budowę linii energetycznej do elektrowni, mostu drogowego i włączenia go do istniejącej sieci dróg powiatowych.

Grupa Energa rozpoczęła konsultacje społeczne projektów budowy na Wiśle w okolicach Włocławka nowego stopnia wodnego - poinformowała spółka. Według niej, większość uczestników pierwszych spotkań pozytywnie przyjęła plany tej inwestycji.

Energa rozpatruje obecnie pięć wstępnych lokalizacji nowego stopnia poniżej istniejącej zapory we Włocławku (kujawsko-pomorskie): w samym Włocławku, dwie w miejscowości Siarzewo, w Przypuście i Nieszawie. Warianty te oraz aktualny stan prac projektowych oraz zostały zaprezentowane podczas otwartych spotkań we Włocławku, Bobrownikach i Nieszawie.

Kaskada Dolnej Wisły wg projektu z lat 70 XX w

Energa przedstawiła też inwestycje towarzyszące budowie stopnia, takie jak zabezpieczenie terenów zaporami i obwałowaniami, budowę linii energetycznej do elektrowni, mostu drogowego i włączenia go do istniejącej sieci dróg powiatowych.

Jak podała spółka, w trzydniowych konsultacjach wzięło udział ponad dwieście pięćdziesiąt osób, z których większość uczestników była pozytywnie nastawiona do inwestycji i wyrażała duże zainteresowanie. Mieszkańców interesowały przede zagadnienia związane z terenami zalewowymi oraz bezpieczeństwem, szczególnie obszarów potencjalnie zagrożonych powodziami. Zainteresowani podjęli też kwestie praktycznego zagospodarowania nowego zbiornika wodnego oraz potencjalnych korzyści gospodarczych.

"Wszyscy zainteresowani mogą zadać nam pytania i zgłosić swoje wątpliwości. Chcemy odpowiedzieć na każde pytanie" - wyjaśnił w komunikacie spółki dyrektor programu "ENERGA Wisła" Jacek Szubstarski.

Spółka podkreśla, że projekt w swoich założeniach musi umożliwić wędrówkę ryb, zapobiec erozji wgłębnej w rzece oraz zapewnić kompensację wpływu inwestycji na środowisko. Inwestycja nie może mieć ponadto wpływu na uzdrowisko w Ciechocinku.

Głównymi celami budowy zapory jest trwałe zabezpieczenie 40-letniego stopnia wodnego we Włocławku i poprawa bezpieczeństwa przeciwpowodziowego Doliny Dolnej Wisły oraz zwiększenie atrakcyjności turystyczno-rekreacyjnej terenów objętych programem. Zakładana moc elektrowni wodnej to ok. 100 MW.

Energa podkreśla, że projekt wymaga dużego nakładu prac analitycznych i badań w terenie, gdyż jego lokalizacja wywrze wpływ na obszary chronione Natura 2000.

Apis 18.02.2012 4,921

12 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • E
    egonzeglarz
    ile dekad jeszcze potrwają różnej maści konsultacje ,konferencje ,spotkania i dyskusje ?lokalne społeczności już proszą się o budowę elektrowni jądrowych na swoich terenach,za każdą cenę ,proszą się o pracę i lokalne ożywienie w związku z inwestycją,myślę że te ostatnie powstaną szybciej niż cokolwiek z kaskady dolnej Wisły :-((
    - 18.02.2012 21:16
    • K
      kaczor_g
      nie do końca jest tak jak piszesz - społeczności lokalne nie chcą elektrowni jądrowych - potencjalne lokalizacje nadmorskie są odrzucane o innych nie słyszałem
      Co ciekawe (o ile to nie PR) ludzie przychylnie odnoszą się do zapór i piętrzenia rzek , co wynika z artykułu.
      - 18.02.2012 22:15
      • Apis
        Apis
        Krucjatę przeciwko Kaskadzie prowadzą jedynie ekologiści http://www.klubga.../nieszawa/ ale już im przeszło chyba, bo szereg powodzi nadwątliło ich autorytet i argumenty.... Mieszkańcy nadrzecza w rejonie Kaskady są za z powodów jak wyżej http://miastowloc...szawa.html
        - 18.02.2012 23:25
        • Z
          zgred
          W Warszawie istnieje grupa, która chce zaprzestania jakichkolwiek robót na Wiśle. Biorą udział w Komisji Djalogu Społecznego i lobbują za swoją wizją Wisły. Szkoda, że w składzie komisji nie ma ani jednego żeglugowca, sami amatorzy. Ich propozycje przyprawjają o zawrót głowy. Najgorsze jest to, że to ich słuchają władze miasta i inni decydenci.
          - 20.02.2012 09:29
          • koj
            koj
            Fikcja ekologicznej niezależności
            Nasz Dziennik /20.02.2012/
            http://www.naszdz...d=my05.txt

            Organizacje działające na rzecz ochrony środowiska, które w coraz większym stopniu wpływają na regulacje prawne Unii Europejskiej, są na tyle uzależnione od unijnych funduszy, że podważa to ich niezależność.
            Rozmaite organizacje ekologiczne należą do najbardziej wpływowych lobby w Brukseli. Opiniują w zasadzie większość strategicznych regulacji dotyczących przemysłu, energetyki, a także dopuszczania na rynek unijny konkretnych produktów.
            Ekolodzy od 20 lat promują walkę ze zmianami klimatu. Doprowadzili do przeforsowania rewolucyjnych w swojej skali projektów, takich jak protokół z Kioto, europejski system handlu emisjami czy pakiet klimatyczny. Projektów, które w swoim postulacie dekarbonizacji wywracają do góry nogami gospodarki takich krajów jak Polska, od lat bazujących w energetyce na swoich zasobach naturalnych. Organizacje zielonych popierały wprowadzenie regulacji REACH, nakładającej na firmy chemiczne rygorystyczne obowiązki związane z dopuszczeniem ich produktów na rynek. Ekolodzy w ramach polityki "zrównoważonego rozwoju" wspierają nakładanie protekcjonistycznych ceł na produkty importowane, np. papier czy biopaliwa, które, ich zdaniem, nie spełniają kryteriów arbitralnie rozumianej ochrony środowiska.
            Wytwarza się także system oznakowania produktów, w tworzeniu którego kluczowy udział biorą oczywiście ekolodzy, decydując, które produkty mogą być sprzedawane, a które nie w krajach UE.

            W Brukseli funkcjonuje już termin, który określa te praktyki mianem "zielonego protekcjonizmu".

            Skoro organizacje zajmujące się rzekomo głównie działaniami na rzecz ochrony środowiska naturalnego osiągnęły tak gigantyczny wpływ na funkcjonowanie pogrążonej w kryzysie europejskiej gospodarki, zasadne jest postawienie pytania, czy są to rzeczywiście niezależne organizacje pozarządowe.
            Światło na sprawę rzuca opublikowana niedawno lista organizacji, które dostały bezpośrednie wsparcie finansowe z Unii Europejskiej w ramach programu LIFE+. Został on utworzony przez Komisję Europejską w 1992 r. na rzecz finansowania "innowacji ekologicznych, ochrony przyrody i możliwości rozwoju".
            W 2011 r. bezpośrednie wsparcie finansowe otrzymało 27 organizacji na łączną kwotę ok. 9 mln euro, czyli ok. 38 mln złotych. Dotacje wyniosły od kilkudziesięciu tysięcy do ponad 770 tys. euro. Rekordzista - europejska gałąź organizacji Friends of the Earth - otrzymał prawie 778 tys. euro, ClientEarth - 748 tys. euro, a WWF - 594 tys. euro. Jak nietrudno zauważyć, są to kwoty, o których przeciętna organizacja pozarządowa może tylko pomarzyć.
            Jeszcze bardziej szokujący od kwot jest fakt, że dla większości organizacji publiczne dotacje (a więc takie, na które składają się europejscy podatnicy) są podstawą status quo. Innymi słowy, gdyby nie przychylność Komisji Europejskiej, straciłyby one rację bytu, nie mając pieniędzy na dalsze funkcjonowanie w założonej przez siebie skali.

            Jak obliczył brytyjski think-tank International Policy Network, aż 9 z 10 największych organizacji ekologicznych w Europie, tworzących koalicje Green 10 otrzymały w latach 1998-2009 aż 66 mln euro bezpośrednich dotacji z UE.

            Dla pięciu z nich dotacje stanowią ponad 50 proc. rocznego budżetu. Przeciętny roczny budżet wynosi kilka milionów euro, z czego pokaźny procent wydawany jest na lobbing w instytucjach europejskich.

            Trudno oprzeć się wrażeniu, że Komisja Europejska i organizacje zrzeszające aktywistów oraz ideologów ekologizmu funkcjonują w doskonałej symbiozie.
            Komisja Europejska może zawsze liczyć na poparcie wdrażanych przez siebie regulacji pod hasłami ochrony środowiska. Organizacje ekologiczne mogą zaś polegać na szczodrości Brukseli. Dochody z publicznych dotacji najbardziej "przedsiębiorczych" organizacji, takich jak Birdlife Europe, Friends of the Earth czy WWF, wzrosły od 270 do 900 procent.

            Powstaje zatem pytanie, czy organizacje ekologiczne, których działalność zależy od przyznawanych przez brukselskich urzędników pieniędzy, są rzeczywiście "pozarządowe" czy "prorządowe".

            Tomasz Teluk,
            prezes Instytutu Globalizacji
            - 20.02.2012 10:11
            • marek56
              marek56

              Cytat

              Biorą udział w Komisji Djalogu Społecznego i lobbują za swoją wizją Wisły.

              Bo ich jest wszędzie pełno, są hałaśliwi, głoszą modne i chwytliwe hasła ochrony wszystkiego (poza człowiekiem oczywiście).

              Cytat

              Najgorsze jest to, że to ich słuchają władze miasta i inni decydenci.

              Bo lobbują za nicnierobieniem, a to władzy pasuje. Nie robimy nic czyli nie wydajemy kasy, mamy święty spokój i na dodatek mamy w tym poparcie społeczne.
              I cały czas tak będzie dopóki środowiska żeglugowe nie przebiją się do mediów i nie zaczną głośno krzyczeć. Tyle, że nawet jak zaczną to i tak tego nikt nie będzie chciał słuchać poza nimi/nami. I w tym cały problem. Kwadratura koła.
              - 20.02.2012 10:20
              • marek56
                marek56
                Zbyszek był szybszy Smile
                - 20.02.2012 10:22
                • koj
                  koj
                  No to może interpelacje w tej sprawie machnąć -cholera przez dwa tygodnie będę wyłaczony z "wody" i trochę mi czasu brak.
                  - 20.02.2012 10:25
                  • marek56
                    marek56
                    Przydałby się jeszcze ktoś kto dysponuje tak dobrym "piórem/klawiaturą" jak Ty. I musi się podpisać pod tym szeroka rzesza żeglugowców, armatorów i innych, którym "wodne" sprawy są bliskie. A to nie będzie łatwe.
                    - 20.02.2012 10:29
                    • W
                      Waldemar Wojcik
                      Jestem za wystąpieniem do władz - w dowolnej, ustalonej formie - interpelacja, petycja, e-maile na wybrany adres i.t.p. Teraz, po ACTA mamy szanse większą niż dotychczas.
                      - 21.02.2012 20:23
                      • K
                        kaczor_g
                        żadnej gazecie nie wypada tego napisać ale działa to tak: urzędnik ma interes prywatny (oczekuje łapówki, ma członka rodziny (narzeczoną) w org.eko, sam lubi poleżeć na łące i pooglądać skowronki, już dostał łąpówkę (wczasy) od np producenta wiatraków albo gazpromu), do urzędu trafia 1000000 wniosków o wsparcie, organizuje się "konkurs" żeby zachować pozory (ale np nie upublicznia się "ofert"Wink , "oferty" oceniają zespoły . W efekcie nie wygrywają ci, którzy faktycznie mają coś ciekawego do zaoferowania tylko ci, którym jest po drodze z biurokracją. Zawsze jest też kilka listków figowych dla zasłony dymnej.
                        Organizacje 99% nie są pozarządowe bo w 90% obracają środkami publicznymi - per analogiam ze spółkami - nie walczy się większościowym udziałowcem. I koło się zamyka.
                        Co można zrobić? Wybrać takie osoby (partie), które przetną to koło, a jeśli takich nie ma to stworzyć ruch - jak podczas ACTA, który wywrze presję. Sama żegluga takiej presji nie wywrze. Ale nadwiślańskie i nadodrzańskie samorządy + organizacje, które mają interes z rzecznych zmianach już mają szansę.
                        - 22.02.2012 10:00
                        • A
                          aa1975

                          Cytat

                          W Warszawie istnieje grupa, która chce zaprzestania jakichkolwiek robót na Wiśle. Biorą udział w Komisji Djalogu Społecznego i lobbują za swoją wizją Wisły. Szkoda, że w składzie komisji nie ma ani jednego żeglugowca, sami amatorzy. Ich propozycje przyprawjają o zawrót głowy. Najgorsze jest to, że to ich słuchają władze miasta i inni decydenci.


                          Sprawozdanie z ostatniego spotkania tej Komisji Dialogu Społecznego można przeczytać pod tym adresem:
                          http://ngo.um.war..._02_12.pdf

                          Pozostałe są tutaj:
                          http://ngo.um.war...;tid_1=All

                          Te spotkania są publiczne i ogólnodostępne. Jak ktoś ma coś do powiedzenia to trzeba iść i powiedzieć, a nie potem narzekać że władze słuchają tylko ekologów. Ekolodzy się zawsze fatygują i są pod tym względem bardzo niezawodni i powtarzalni.
                          - 01.03.2012 22:01
                          Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
                          Proszę Zaloguj by zagłosować.
                          Niesamowite! (0)0 %
                          Bardzo dobre (0)0 %
                          Dobre (0)0 %
                          Średnie (0)0 %
                          Słabe (0)0 %
                          Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
                          Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies