Czy Wrocław pokocha kiedyś Odrę?

15.01.2012
Rzeki i kanały są wielkim skarbem Wrocławia. Niestety, miasto ciągle słabo wykorzystuje ten atut. Wiele zmienia się na lepsze, ale do ideału jeszcze daleko. Najnowsze plany są bardzo obiecujące. Aż półtora miliarda złotych zostanie wydane na zabezpieczenie Wrocławia przed powodzią. Dzięki inwestycjom (np. naprawieniu wałów, pogłębieniu koryt rzek czy kanałów) za kilka lat nie będzie już groziło nam zalanie, jak w 2010 roku czy przede wszystkim w 1997 roku - podczas powodzi tysiąclecia.

Choć teoretycznie w ciągu najbliższych lat Wrocław na zalanie jest narażony (oczywiście w przypadku nadejścia wielkiej fali powodziowej), to nikt od rzek nie ucieka. Co więcej, inwestowanie w okolicach rzek czy kanałów staje się modne.

Rzeki i kanały są wielkim skarbem Wrocławia. Niestety, miasto ciągle słabo wykorzystuje ten atut. Wiele zmienia się na lepsze, ale do ideału jeszcze daleko. Najnowsze plany są bardzo obiecujące. Aż półtora miliarda złotych zostanie wydane na zabezpieczenie Wrocławia przed powodzią. Dzięki inwestycjom (np. naprawieniu wałów, pogłębieniu koryt rzek czy kanałów) za kilka lat nie będzie już groziło nam zalanie, jak w 2010 roku czy przede wszystkim w 1997 roku - podczas powodzi tysiąclecia.

Choć teoretycznie w ciągu najbliższych lat Wrocław na zalanie jest narażony (oczywiście w przypadku nadejścia wielkiej fali powodziowej), to nikt od rzek nie ucieka. Co więcej, inwestowanie w okolicach rzek czy kanałów staje się modne.

Już kilka lat temu deweloperzy zorientowali się, że warto budować nad wrocławskimi rzekami. W czasach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej właściwie nad wodą nic się nie budowało. Oczywiście, nie licząc Kozanowa, choć akurat ten pomysł należy uznać za niezbyt mądry. Podczas ostatnich po-wodzi osiedle było zalewane...

Teraz buduje się mądrzej - co prawda tuż przy rzekach, ale nie na terenach zalewowych. Wrocław już zyskał osiedle Angel Wings przy ul. Traugutta (rzeka Oława). Nie dość, że architektura budynków jest ciekawa, to jeszcze nad brzegiem rzeki zaplanowano ogólnodostępne nabrzeża. W zamyśle mają powstać tam pomosty, do których (choć to odleglejsza przyszłość) ma cumować tramwaj wodny.

Taki sposób transportu kilka lat temu był rozważany poważnie w całym mieście - oczywiście tam, gdzie jest taka możliwość. Tramwaj wodny dawniej dopuszczano też na wspomnianym Kozanowie czy na Starym Mieście. Rafał Kubacki, były dżudoka i niegdysiejszy kandydat na prezydenta Wrocławia, w swojej kampanii stworzenie sieci tramwaju wodnego uznał za jeden z priorytetów w przypadku zwycięstwa. W wyborach poległ, ale teraz jego pomysł może zostać wcielony w życie.

Bo o takim środku transportu myśli też Kazimierz Śródka, szef Archicomu, czyli dewelopera, który buduje osiedle Olimpia Port na Swojczycach, nad kanałem żeglugowym. Firma w sprawie tramwaju jest na "tak", ale Śródka zauważa, że problemem są wrocławskie śluzy, które w obecnym stanie uniemożliwiają swobodne rejsy po rzekach czy kanałach. Jak mówi, zupełnie inaczej jest choćby w Niemczech. Tam śluzy zostały zmodernizowane. U nas wciąż trzeba zatrudniać operatora urządzeń. - Pracuje on tylko do godziny 18, przez co później śluzy są nieczynne - dodaje Śródka.

U naszych zachodnich sąsiadów wszystko jest zautomatyzowane. Śluzę można przepłynąć, wkładając do czytnika specjalną kartę (podobną do tych z płatnych parkingów wielopoziomowych). - Gdyby działały lepiej niż teraz, można by lepiej korzystać z komunikacji rzecznej w samym Wrocławiu. Powiem więcej, można by wtedy dopłynąć rzekami i kanałami z Wrocławia do Hamburga - Kazimierz Śródka wybiega myślami w przyszłość.
Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej, który jest właścicielem śluz, nie zakłada w najbliższym czasie takich inwestycji. Śluzy i jazy przebudowywane co prawda są, ale skoku technologicznego, który jest nam potrzebny, w planach niestety nie ma.

Samo osiedle Olimpia Port, oprócz zwykłych mieszkań, będzie miało coś, czego dotąd we Wrocławiu nikt nie wybudował. Archicom chce, by na kanale żeglugowym stanęły barki. A co na nich? - Zaplanowaliśmy kino, fitness i możliwe, że restaurację - mówi Śródka. Firma właśnie wysłała wnioski do RZWG, w których pyta o możliwości takiej inwestycji. Wiemy, że pomysł się spodobał.

Pływająca rzeczna architektura to zresztą w ostatnim czasie modna sprawa. Jesienią ubiegłego roku otwarta została restauracja na Odrze, tuż przy Hotelu Tumskim. Niedaleko, przy Wyspie Słodowej, w porze letniej instalowane jest molo, na którym działa knajpa. Wyspa Słodowa jest zresztą najlepszym przykładem, że wrocławian nad rzeki ciągnie. W lecie, zwłaszcza wieczorami, przesiaduje tam nawet około dwóch tysięcy ludzi (inna sprawa, że nikt ich tam nie kontroluje, co jest dodatkowym magnesem...).

Ale sporo osób korzysta też z przestrzeni nad rzekami w innych miejscach Wrocławia. Rowerzyści i spacerowicze upatrzyli sobie zwłaszcza wały (poza centrum miasta) i bulwary w środku centrum. Niestety, teraz te na Starym Mieście nie wyglądają najlepiej. Zaniedbany jest zwłaszcza bulwar im. Dunikowskiego, czyli nadodrzański trakt między Halą Targową a mostem Grunwaldzkim. Jednak tu też mamy dobrą wiadomość.

- Z przebudową bulwaru ruszamy w przyszłym roku - zapowiada Katarzyna Kasprzak z Departamentu Infrastruktury i Gospodarki we wrocławskim Urzędzie Miejskim.
Nadrzecznych bulwarów ma być więcej. Zamysł jest taki, aby powstawały tam, gdzie na pustych działkach budowane są nowe osiedla. Nie licząc wspomnianych Angel Wings czy Olimpii Portu, trakty powstaną choćby na osiedlu Promenady Wrocławskie na Kleczkowie (okolice hipermarketu Leclerc i ul. Rychtalskiej). Gdy za kilka lat osiedle mieszkaniowe zostanie już wybudowane, nad tzw. kanałem ulgi nie dość, że będzie bulwar, to jeszcze przy nim mają zostać otwarte restauracje. Inwestor, deweloper Vantage Development, już teraz planuje, aby oferowały przede wszystkim ryby.

Nad rzekami buduje się coraz więcej. Świadczy to o tym, że wrocławianie chcą mieszkać przy wodzie. Są też tacy, którzy zapragnęli mieszkać... na wodzie. Przykładem jest Kamil Zaręba, który wybudował pierwszy w Polsce pływający dom. Kolejny, mniejszy, powstał nieopodal wybrzeża Wyspiańskiego.

Kamil Zaręba, by w końcu spełnić swoje marzenia, musiał przez kilka lat wydeptywać ścieżki w różnych urzędach, bo chciał uzyskać stosowne pozwolenia. - Może dzięki temu inni będą mieli łatwiej, bo przetarłem szlak - mówił nam wrocławianin.

To ważne, bo zainteresowanie jest na tyle duże, że RZGW opracował poradnik, gdzie dokładnie sprecyzował, jakie dokumenty oraz pozwolenia trzeba uzyskać, żeby wybudować sobie pływające mieszkanie.

Z tego, że Wrocław coraz bardziej zwraca się ku swoim rzekom, należy się cieszyć. Może to bowiem oznaczać, że za kilka lat zarówno Odra, jak i jej kanały i dopływy mogą się stać kolejnymi wizytówkami miasta, którymi będziemy się chwalić i które mogą przyciągać rzesze turystów.

źródło: Marcin Torz - Gazeta Wrocławska
Apis 15.01.2012 3,535

7 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • Apis
    Apis
    "Teraz buduje się mądrzej - co prawda tuż przy rzekach, ale nie na terenach zalewowych. " (sic!). Mądrzej tzn. jak? A gdzie zostawiono te "tereny zalewowe" na wszelki wypadek? Samo otwarcie śluz WWW w razie powodzi to złudne poczucie bezpieczeństwa. Woda pójdzie jedynie szybciej więc szybciej... znów zaleje Kozanów. Nam raczej chodziłoby o inwestowanie w rzekę, a nie w deweloperów.

    A tak z "naszej" beczki: Wrocław zwracając się twarzą do Odry jednocześnie odwraca się d.... do żeglugi śródlądowej. Odra to ma być świetny biznes dla deweloperów, a nie jakichś tam.... wodniaków. Porty? Stocznie? A co to takiego? Wyburzyć, zrównać z ziemią pod kolejny projekt tzw. "Olimpia Port". Ten "port" w tej nazwie to kpina.... Miejsce na kilka łódek nadzianych szczurów lądowych to nie port.

    A mogłoby być inaczej - wystarczy przeczytać najnowszy artykuł Janusza Fąfary:
    http://www.zeglug...cle_id=462
    - 15.01.2012 14:24
    • marek56
      marek56
      Port taki, port śmaki, bulwar taki, a taki, domy, restauracje na wodzie i inne "przybytki". Tylko gdzie tu jest miejsce na prawdziwą żeglugę ???!!!
      Tak, tak, wiem, ta żegluga już nie istnieje. To tylko historia i sentymenty. Teraz trzeba iść do przodu, myśleć po nowemu. To właśnie usiłują nam wmawiać różnej maści wizjonerzy i projektanci przestrzeni.
      Ale kiedyś takie myślenie się okrutnie zemści.
      - 15.01.2012 15:08
      • zygasz69
        zygasz69
        Nie podoba mi się ten artykuł napisany piórem red.Marcina Torza. Typowa sponsorówka. Bez znajomości tematu o którym się pisze. Swojego czasu inna pani redaktor wielce się zaangażowała w przekonywanie, jakim genialnym pomysłem dla Odry i żeglugi był pomysł budowy przez dewelopera domów wraz z mariną na ujściu Widawy. Wielokrotnie tam zmieniałem kurs by ujrzeć cumujące kajaki, motorówki, jachty. Najczęściej pozdrawiali mnie marynarskimi bluzgami wędkarze, którym fala i mruk silnika płoszyły ryby. Owszem raz widziałem zacumowaną łódkę. Piękna. Na banderze widniał krzyż (Szwajcaria). Pogadaliśmy, że chcieliby oddać śmieci, fekalia, zabunkrować wodę i paliwo. Pozycję znaleźli w internecie. Rzeczywistość zwaliła ich z nóg. Znaleźliśmy rozwiązanie. Marek 56 - masz rację. Tematem naczelnym jest naganianie klientów deweloperom. "Przybytki" to dobre \czytadło dla spragnionych "Wielkiej Europy". A, że tam żegluga jest wielką częścią gospodarki, czymś nieodzownym i napędzającym koniunkturę miast nad nimi leżącymi, redaktor widzi jedynie w perspektywie sponorującego dewelopera. Nie podoba mi się ten artykuł. Choć spodobała by mi się kasa jaką wydają wymienieni w artykule "zbawcy" Odry i nadodrzańskich bulwarów.
        PS. panie redaktorze, pisanie o naszej wrocławskiej ukochanej Odrze jest zawsze miło widziane. Proszę nie czuć się urażonym. Pracujemy dla pieniędzy, a my jesteśmy fanatykami.
        - 15.01.2012 17:05
        • Janusz Fafara
          Janusz Fafara
          Po dokładnym wczytaniu się wygląda na to, ,że jest to kolejny tekst sponsorowany przez wrocławskie konsorcjum deweloperskie. To, że coraz więcej buduje się nad wrocławskimi traktami wodnymi to dobry znak. Tylko czy którykolwiek z szanownych inwestorów ( tak wychwalanych przez redaktora Marcina Torza ) zwrócił uwagę, że budowane osiedle apartamentowców na Swojczycach będzie zlokalizowane nad głównym odrzańskim szlakiem żeglugowym .Wszystko jest dobrze, póki jest minimalny ruch na kanale. Tylko co będzie, jeśli historia się odwróci i zapomniany śródlądowy transport wodny wróci do łask. Pomimo niewątpliwych zalet pro ekologicznych jednak zawsze jakieś skutki uboczne dużego ruchu towarowego na szlaku wodnym zawsze mogą się zdarzyć. Sam pamiętam, jakie się zdarzały scysje z mieszkańcami budynków znajdujących się nad drogami wodnymi Berlina. A to praca agregatu przeszkadzała, a to głośne rozmowy po 22 przeszkadzały. Utrudniali życie łodziarzom jak tylko mogli. Chyba że mają taką siłę przebicia, że doprowadzą do ustawowego zakazu pływania komercyjnego na wrocławskiej drodze wodnej, a w ich deweloperskich główkach taka myśl zapewnie już kiełkuje. Nie zapominajmy, jak ogromną siłę przebicia oni mają i jak silny wpływ na kształtowanie gospodarki przestrzennej miasta, jak mocny mają lobbing.
          - 16.01.2012 15:57
          • Apis
            Apis
            Tytuł artykułu powinien brzmieć: Czy Odra pokocha kiedyś Wrocław. Jeśli włodarze miasta nadal będą się tak zachowywać - Odra na pewno Wrocławia nie pokocha i kiedyś srogo się na nim zemści.
            - 16.01.2012 16:34
            • Janusz Fafara
              Janusz Fafara
              A RZGW też głowi sie nad problemem
              http://wroclaw.rzgw.gov.pl/pl/shownew...dla_mediow
              - 16.01.2012 16:54
              • S
                sekwana 2005
                Uwielbiam narzekania wrocławskie, bydgoskie, gdańskie czy szczecińskie. Bo ja mieszkam nad Martwą Wisłą, czyli w Warszawie. Niby u nas też coś się zmienia, lecz znacznie wolniej. Piszecie o develeouperach - jeden budując duźe osiedle nad Kanałem Żerańskim nagłośnił pomysł tramwaju wodnego do centrum Warszawy. Dopiero potem mu powiedziano, jakie są prawne i techniczne ograniczenia szybkości na kanale i Wiśle Warszawskiej. Potem ostrożniej podszedł do pomysłu, by na tej trasie wodoloty uruchomić. Ale także żałuję, iż w Warszawie, Wrocławiu itd. nie pływają takie "solary" jak w Bydgoszczy. O ile wiem - z braku maili, Jędrzej co je projektował i próbował budować zaprzestał działalności z powodu plagiatów i nie dotrzymywanych umów.
                - 18.01.2012 00:14
                Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
                Proszę Zaloguj by zagłosować.
                Niesamowite! (0)0 %
                Bardzo dobre (0)0 %
                Dobre (0)0 %
                Średnie (0)0 %
                Słabe (0)0 %
                Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
                Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies