Gigantyczny polder chroniący województwo opolskie, śląskie i dolnośląskie miał być gotowy już 6 lat temu. Inwestycję prześladuje pech. Wcześniej albo brakowało pieniędzy na budowę zbiornika, albo nie zgadzali się na nią mieszkańcy podraciborskich wsi: Nieboczów i Ligoty Tworkowskiej, których domy znajdują się wewnątrz planowanego polderu.
W sierpniu tego roku wiceminister środowiska Andrzej Kraszewski zapewniał, że pierwsza łopata zostanie wbita w ziemię wiosną 2012 roku, a inwestycja będzie gotowa trzy lata później. Utrzymanie tych terminów nie jest jednak wcale pewne. Przedłuża się bowiem procedura wydania tzw. pozwolenia wodnoprawnego. Bez tego dokumentu nie można rozpocząć prac. Gotowy ma być dopiero w lutym przyszłego roku, a w marcu Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gliwicach złoży wniosek o pozwolenie na budowę.Gigantyczny polder chroniący województwo opolskie, śląskie i dolnośląskie miał być gotowy już 6 lat temu. Inwestycję prześladuje pech. Wcześniej albo brakowało pieniędzy na budowę zbiornika, albo nie zgadzali się na nią mieszkańcy podraciborskich wsi: Nieboczów i Ligoty Tworkowskiej, których domy znajdują się wewnątrz planowanego polderu. Trzem regionom wciąż grozi powódź.
Na budowę zbiornika w Raciborzu czekają szczególnie mieszkańcy gminy Cisek, którzy ucierpieli podczas powodzi w 1997 r. i w maju 2010 r.
W sierpniu tego roku wiceminister środowiska Andrzej Kraszewski zapewniał, że pierwsza łopata zostanie wbita w ziemię wiosną 2012 roku, a inwestycja będzie gotowa trzy lata później. Utrzymanie tych terminów nie jest jednak wcale pewne. Przedłuża się bowiem procedura wydania tzw. pozwolenia wodnoprawnego. Bez tego dokumentu nie można rozpocząć prac.
Gotowy ma być dopiero w lutym przyszłego roku, a w marcu Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gliwicach złoży wniosek o pozwolenie na budowę.
Wojewoda śląski będzie miał trzy miesiące na jego wydanie. To sprawia, że faktyczne prace ruszą nie wiosną - jak zapowiadał wcześniej wiceminister środowiska - ale być może dopiero jesienią.
Tymczasem Racibórz Dolny ma być kluczowym elementem całego systemu przeciwpowodziowego dorzecza górnej Odry. Nadodrzańskie gminy już dostosowują do niego swoje instrukcje dotyczące walki z żywiołem. Od kilku dni Kędzierzyn-Koźle ma nowy tzw. operat przeciwpowodziowy.
- Poprzedni stał się nieaktualny. Od czasu wprowadzenia go w życie przybyły nam nowe urządzenia wodne, powstały nowe drogi, szlaki komunikacyjne czy budowle hydrotechniczne. Dlatego konieczne było opracowanie nowej instrukcji postępowania w momencie zagrożenia powodziowego – tłumaczy prezydent Kędzierzyna-Koźla, Tomasz Wantuła.
Miasto wydało na nią prawie pół miliona złotych.
Autor: Tomasz Kapica -
NTO
fot. Fot. Witold Chojnacki
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies