Kalendarz 2012 r. - Odrzańskie Holowniki Parowe

28.12.2011
15 grudnia 2011 r. oddamy do Państwa rąk kolejny, szósty już kalendarz wodniacki. Po pięciu latach odpływamy z Bydgoszczy i udajemy się na zachód Polski - na Odrę. Tym razem tematem kalendarza będą odrzańskie parowce - głównie holowniki typu, „Jarowid” bardziej znane pod nazwą „duże holendry”, a także 3 holowniki odbudowane z wraków poniemieckich wydobytych z dna Odry. One również wraz z innymi jednostkami pracowicie przemierzały rzekę.

Autorem większości zdjęć jest komandor Mieczysław Wróblewski fotografie pochodzą ze zbiorów: Archiwum Muzeum Odry Fundacji Otwartego Muzeum Techniki, Janusza Fąfary, Ryszarda Wróblewskiego oraz Waldemara Danielewicza. Autorami zdjęć jest również Janusz Fąfara oraz Janusz Uklejewski. Zdjęcia holownika Perkun oraz pierwszego Kapitana Perkuna Ignacego Przystasza udostępniła Pani Zuzanna Kalitczuk.

15 grudnia 2011 r. oddamy do Państwa rąk kolejny, szósty już kalendarz wodniacki. Po pięciu latach odpływamy z Bydgoszczy i udajemy się na zachód Polski - na Odrę. Tym razem tematem kalendarza będą odrzańskie parowce - głównie holowniki typu, „Jarowid” bardziej znane pod nazwą „duże holendry”, a także 3 holowniki odbudowane z wraków poniemieckich wydobytych z dna Odry. One również wraz z innymi jednostkami pracowicie przemierzały rzekę.

Autorem większości zdjęć jest komandor Mieczysław Wróblewski fotografie pochodzą ze zbiorów: Archiwum Muzeum Odry Fundacji Otwartego Muzeum Techniki, Janusza Fąfary, Ryszarda Wróblewskiego oraz Waldemara Danielewicza. Autorami zdjęć jest również Janusz Fąfara oraz Janusz Uklejewski. Zdjęcia holownika Perkun oraz pierwszego Kapitana Perkuna Ignacego Przystasza udostępniła Pani Zuzanna Kalitczuk.

Kalendarz wydany został na matowym papierze kredowym o gramaturze 250 g zawiera trzynaście kartek o formacie 34 cm x 47 cm obustronnie zadrukowanych. Na awersie każdej strony zamieściliśmy zdjęcia parowców. Na rewersie każdej ze stron oprócz krótkiego opisu historycznego - dane techniczne holowników.

Koszt kalendarza wynosi 30,00 zł plus koszt wysyłki:
na terenie Polski 12,00 zł za 1 kalendarz, za dwa 15 zł, za trzy 18 zł.

Przy zapłacie u listonosza – czyli tzw. przesyłce za pobraniem:
koszt wysyłki na terenie Polski wynosi 17 zł.

Dane do wpłat:

Przy zapłacie przekazem pocztowym:

Multikop Sp. z o.o.
85-027 Bydgoszcz
Ul. Jagiellońska 97

Przelewem bankowym

Multikop Sp. z o.o.
85-027 Bydgoszcz
Ul. Jagiellońska 97
Konto :Bank Pocztowy 54 1320 1117 2033 1414 2000 0009

Kalendarz można też zamówić wprost z naszej strony internetowej wypełniając poniższy formularz.
Z ceny każdego kalendarza zakupionego z pokładu Naszego Statku - czyli wyłącznie za pośrednictwem formularza wysłanego z naszej strony internetowej - otrzymamy mały ułamek przeznaczony na prowadzenie i utrzymanie naszego serwisu.





Kalendarze są również dostępne:

W siedzibie firmy Multikop
przy ulicy Jagiellońskiej 97 w Bydgoszczy.
tel. 52 348 19 50 do 55
Podajemy dane do kontaktu; Jerzy Misztal 0604 264 391, Mirek Butt Husaim 0604 264-392
e-mail: jerzy.misztal@multikop.pl, mirek@multikop.pl, kalendarze@multikop.pl

Na Holowniku Parowym "Nadbór"
Wybrzeże Wyspiańskiego
50-370 Wrocław
kontakt: Anna Broniewska tel. 071 345 20 86, 071 327 99 02

W siedzibie Stowarzyszenia Absolwentów Technikum Żeglugi Śródlądowej
we Wrocławiu przy ul. Toruńskiej 72
Kontakt: Waldek Rybicki tel. 601 591 153

Życzymy wspaniałych wspomnień przy lekturze kalendarza i jak co roku zwracamy się do Państwa z prośbą o uzupełnienie informacji i udostępnienie zachowanych w rodzinnych albumach fotografii statków i barek. Gwarantujemy, że zdjęcia wrócą do właścicieli.
Apis 28.12.2011 8,529

22 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • Apis
    Apis
    Po opublikowaniu newsa otrzymałem z firmy Multikop korektę kosztów wysyłki skonsultowaną z Poczta Polską. Zainteresowanych przepraszam za zmiany - nie jest to zależne od nas.
    - 08.12.2011 22:16
    • Valdemaras
      Valdemaras
      Małe sprostowanie nie Jacek Uklejewski, a JANUSZ Uklejewski.
      - 09.12.2011 16:02
      • Apis
        Apis
        Przepisałem z wiadomości przesłanej prze Multikop. Juz poprawiłem.
        - 09.12.2011 18:35
        • B
          bebut1
          Piękny kalendarz, Na pierwszej stronie...Styczeń : mój pierwszy statek, Pływałem dostojny ze wspaniałą załogą HP. Trygław .Pływałem na nim w 1966r. Kapitan Zygmunt Olkiewicz,majster śp Władysław Firlej,sternik śp Stasiu Światocha,bosman Kaziu Pułkownik ,pom.mech. Stasiu Pietryga, szefowa pani Zosia F,pamiętam nazwiska palaczy.Byliśmy na praktyce razem z moim najlepszym kumplem śp Jasiem Słomianem. To były czasy to była młodość!Było fajnie,Pozdrawiam ludzi z Parowców. Jacek Mączyński.
          - 11.12.2011 18:48
          • Janusz Fafara
            Janusz Fafara
            Przy okazji przygotowywania materiałów do kalendarza z holowników odrzańskich , a konkretnie słynnego uwiecznienia pociągu holowniczego pokonującego odcinek Odry poniżej klasztoru Cystersów w Lubiążu spotkałem się z zupełnie odmienną historia powstania fotografii , która burzy powszechną do tej pory wersję wydarzeń. . Autorem tej kultowej fotografii jest komandor Wróblewski.

            www.zegluga-rzeczna.pl/fotki_old/Zywija.jpg

            kliknięcie na obrazku powiększy go


            Powszechna była opinia , że jest to duży Holender ,, Łada", była - dopóki nie usłyszałem relacji uczestnika tego rejsu, wiarygodnego świadka tego wydarzenia.
            Autentyczny przebieg zdarzeń, trochę humorystyczny z powodu potwierdzenia racji starego powiedzenia , że ,,Polak potrafi " wyglądał następująco :
            Rej ten był już przygotowywany wcześniej pod kątem kręcenia filmu przez ekipę Wytwórni Filmów Oświatowych . Akcja tego wydarzenia to rok 1954. Jako prowadzący pociąg holowniczy miał być holownik ,, Żywija" , ale niestety, niedokończony remont wałów na stoczni Zacisze uniemożliwił mu wyjścia w rejs. Jedynym, który był akurat pod ,,ręką" to ,,Swarożyc". W owych czasach, jak się już coś zaplanowało, to choćby był odtrąbiony koniec świata musiało być tak, jak zostało zapisane w scenariuszu. Miała być ,, Żywija" to i będzie ,,Żywija". Po prostu namalowano nowe tablice z nazwą holownika i podczepiono je na starych. I w taki to prosty sposób ,,Swarożyc" przekształcił się w ,, Żywiję". Ten nowatorski sposób przechrzczenia statków i ja w swej karierze miałem okazję być świadkiem już w nowożytnych czasach. Załogę teraz już ,,Żywij i" stanowili kpt. Jan Mika, mechanik pan Sadzik, a sternikami Ryszard Szmit ( nie jestem pewien poprawnej pisowni) i Władek Stypczyński. Ekipa filmowa poruszała się na statku RDW ,,Zbyszko" którym również płynął pan inspektor Wróblewski. Na fotografii widoczny jest między główkami na prawym brzegu Pociąg holowniczy składał się z plauerki, trzech wrocławek i kanałówki. Ekipa filmowa płynęła do granicy, gdzie przed dawnym punktem granicznym w Miłowie zostali wyokrętowani, a ,,Żywija" przybrała ponownie nazwę ,,Swarożyc ", bo tak stało w papierach.
            I tak to w skrócie wygląda prawdziwa historia fotografii opowiedziana przez uczestnika tego rejsu, Władka Stypczyńskiego..
            - 17.12.2011 22:04
            • Apis
              Apis
              Marian Kosicki przed śmiercią przysłał na nasz pokład materiały, z których stworzyłem prezentację http://www.zeglug...cle_id=103 dostępną także poniżej. Z opisu Mariana wynikało, że była to "Łada". Teraz sprawa się wyjaśniła.

              ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

              [flash width=560 height=420]http://www.zegluga-rzeczna.pl/flash/hol1.swf[/flash]

              ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

              Juz po opublikowaniu powyższej prezentacji Marian Kosicki napisał:

              "Po emisji wyżej przedstawionych fotosów pragnę poinformować, że jestem posiadaczem i dysponentem kompletu zdjęć wykonanych i autoryzowanych przez kmdr. M. Wróblewskiego. Tylko niektóre pojedyncze fotosy znalazły się w różnych publikacjach. Swego czasu wykonałem kilkanaście broszurek z prezentowanego przejścia dużego holendra, z czego 3 egz. otrzymał komandor. Opisy zdjęć były uzgodnione.
              Obecnie przekazuję Kolegom - Absolwentom do oglądania, a może i podziwiania minionej epoki w żegludze.
              Marian Kosicki
              "

              Zdjęcie, które wyżej zamieścił Janusz mam także ja i jest chyba wyraźniejsze choć nie w tej rozdzielczości.

              www.zegluga-rzeczna.pl/fotki_old/Przejscie-duzego-holendra-3.jpg


              Gdyby mieć duże powiększenie (iw dobrej jakości) piątej fotografii cyklu - rozwialibyśmy wątpliwości, bo nazwa jest widoczna (i krótka). Kliknięcie na obrazku powiększy go.

              www.zegluga-rzeczna.pl/fotki_old/Przejscie-duzego-holendra-5.jpg
              - 18.12.2011 00:57
              • T
                tiktak
                Polecam spojrzeć na wygląd obecny Odry w Lubiążu - Google Earth , zdjęcia w dobrej rozdzielczości .
                - 19.12.2011 08:42
                • Valdemaras
                  Valdemaras
                  Gwoli ścisłości dodam że holownikiem, którym płynęła ekipa filmowa i kmdr. M. Wróblewski był "ZBIGNIEW" nie "Zbyszko", swoją drogą ciekawa ta historia z podmianą nazw. Szkoda że nie znałem jej wcześniej bo umieścił bym w tekstach kalendarza.
                  - 19.12.2011 11:54
                  • Janusz Fafara
                    Janusz Fafara
                    Z natury nie jestem upierdliwy, ale mam przed nosem Rejestr Statków Śródlądowych P.R.S z 1962 r. gdzie jedynym holownikiem pod literę "Z" figuruje "Zbyszko", nr. RDW - 53, armator Żegluga na Odrze, rok budowy 1949 w Bijkers Mij. Görrinchen Holandia, parowiec z silnikiem 305 konnym. I co o tym sądzić ?
                    - 19.12.2011 21:10
                    • Apis
                      Apis
                      Janusz - "Zbyszko" to "mały holender" więc dane się zgadzają. Ja mam w "swoim" spisie tak:

                      ZBYSZKO; rok bud. 1949; stocznia Bijkers Mij, Goerinchen; nr 17/264; wymiary: 27,99 x 6,00 m

                      Ale statek stojący przy główce to na pewno nie jest ten "Zbyszko". Skoro w rejestrach nie ma "Zbigniewa" - skłaniałbym się do wersji Mariana Kosickiego, że przy główce na zdjęciu to statek inspekcyjny "Chodkiewicz". Wygląda mi on na bocznokołowiec.

                      A może tu chodzi o dwa różne wydarzenia? Rejs z ekipą filmową i zamiana tablic to jedno a "Przejście dużego holendra" (seria fotosów) to drugie?
                      - 19.12.2011 23:21
                      • Janusz Fafara
                        Janusz Fafara
                        I masz rację. Podane dane dotyczą faktycznie ,,małego holendra" . Muszę z tego wynika jeszcze raz naciągnąć Władka na wspominki. Być może to dwa, zupełnie różne zdarzenia ? Niestety, czas już zaciera fakty.
                        - 19.12.2011 23:51
                        • Valdemaras
                          Valdemaras
                          Rejestr PRS-u to jedno i nie znajdzie się w nim wielu statków bo jedne podlegały pod PRS inne nie a funkcjonowały na dokumencie o tytule Komisyjny Opis Techniczny Statku na podstawie, którego Rejony Dróg Wodnych wystawiały świadectwo zdolności żeglugowej. Rejestr PRS jest tylko spisem statków którym ta instytucja wystawiła Świadectwo Klasy i nie znajdziemy tu wielu wielu statków. Wszystkie statki natomiast były ujęte np. w latach 1952-1965 w Księdze rejestracji statków śródlądowych z własnym napędem mechanicznym.

                          Holownik inspekcyjny "ZBIGNIEW" był bocznokołowcem parowym, a jego armatorem był RDW Szczecin ale brał on udział w objazdach szlaku od Wrocławia do Szczecina.

                          Na koniec dodam że i ja mam komplet fotek otrzymanych kiedyś od ś.p. kmdr. Wróblewskiego z jego opisem że tym holownikiem jest "ŁADA", a fotka jest datowana na 1957 r. Wiec chyba trzeba się skłonić do faktu, że rejs z ekipą filmową to jedno wydarzenie, a cykl fotografii pod Lubiążem to drugie wydarzenie.

                          Mimo dobrej jakości zdjęcia i maksymalnego powiększenia nie udało mi się ustalić nazwy. Według mnie nazwa jest krótka i ma chyba 4 litery ale niczego tu nie sugeruję. A statkiem stojącym w główkach jest "ŻEROMSKI".

                          A nieskromnie poinformuje że w druku jest kalendarz przedstawiający bydgoskie barki bez napędu. Statki praktycznie zapomniane. Autorami tekstów jestem ja i Franciszek Manikowski, kalendarz powinien być gotowy tuż po świętach Bożego Narodzenia. Sponsorem kalendarza i wydawcą jest Żegluga Bydgoska.
                          - 20.12.2011 01:12
                          • Janusz Fafara
                            Janusz Fafara
                            Dwie daty i dwa różne wydarzenia. Najstarszym łodziarzom by to do głowy nie przyszło. A ja jestem w posiadaniu filmu oświatowego ,,Odrą z Wrocławia do Szczecina", gdzie autorzy pokazali również parosekundowe ujęcie z wieży kościelnej w Lubiążu na płynący pociąg holowniczy tym razem w górę rzeki. Kopia filmu jest bardzo kiepskiej jakości, ale może uda mi się poprawić i pokazać. Nie ma daty produkcji, a metryczkę filmu założono 09.02.1965 r. Film jest niemy.
                            - 20.12.2011 09:54
                            • Apis
                              Apis
                              Kalendarz dotarł do mnie i jestem pod wrażeniem - może dlatego, że na pierwszej praktyce szkolnej udało mi się jeszcze zobaczyć "Jarowida" na czele pociągu holowniczego "na żywo" poniżej Brzegu Dolnego. Te holowniki miały w sobie taką samą magię jak parowozy na torach...
                              - 22.12.2011 08:48
                              • B
                                bolo
                                Szkoda gadać. Łza się w oku kręci na widok takich nostalgicznych obrazków. Nie tylko widoku parowców ale i stanu utrzymania drogi wodnej. Gdzie te czasy ? Czy kiedyś jeszcze będzie taka Odra?
                                - 22.12.2011 22:25
                                • koj
                                  koj
                                  Panowie, że ja nie mam takich zdjęć z Wisły pod Niepołomicami. Widziałeś Andrzeju z czego zrobiliśmy prezentację/plakaty na Zamku 18/10/2011r.
                                  Kol. bolo nie narzekać tylko zrobić porównanie; stan obecny-stan z lat 50 tych XX wieku. Bić po oczach Urzędy Marszałkowskie, Wojewodzkie KZGW/RZGW itp i żądać przywrócenia prawidłowego utrzymania koryta rzeki...tylko tyle.
                                  - 28.12.2011 19:04
                                  • B
                                    bebut1
                                    w roku 1974 w listopadzie/grudniu odprowadziliśmy na Turze-o-63 na stocznię złomową dwa ostatnie ,,Małe Holendry" Światopełka i naszej produkcji ,,Bogumiła". Złomowano je w miejscowości Bon pod Antwerpią. W Czechach został ,,Nadbór " jako ,,parnik"i dlatego nie podzielił losu reszty holowników.Poznaliśmy właściciela stoczni złomowej, bardzo sympatyczny gość ,Polak z pochodzenia. Załogę Tura-O-63 tworzyliśmy we trzech:Edek Łapicki ...kapitan ,sternik pilot kapitan Władek Stypczyński i za,, maszynistę" moja skromna osoba..,,maszynistę ...bo na pamiątkę wziąłem tabliczkę ze,, Światopełka" i umieściłem na drzwiach kajuty. Mam kilka pamiątek z tych statków ,między innymi tablice telegrafów z maszynowni. Przydałby się kalendarz z ,,małymi holendrami" , to były statki,ktore najczęściej koło Naszej Szkoły obserwowaliśmy...atrakcją było ,,kładzenie komina pod mostem koło śluzy Zacisze." To już się nie wróci ,zostały tylko wspomnienia. Pozdrawiam kolegów miłośnikow ,,parowców! Jacek Mączyński.
                                    - 28.12.2011 23:29
                                    • mefiu
                                      mefiu
                                      dostałem dzisiaj kalendarz, naprawdę fajny, polecam!!! Smile
                                      - 29.12.2011 17:49
                                      • W
                                        Waldemar Wojcik
                                        Zupełnie inna technika holowania niż na Wiśle. Pociągi holownicze na Wiśle z prądem były formowane w tzw. "lagi", najczęściej po trzy burta w burtę i następna laga, również trzy barki na krótkim holu między nimi.
                                        Na zdjęciu powyżej widać barki holowane między sobą na dość długich holach i pojedyńczo. Jak taki pociąg zatrzymywał się na postój ?
                                        - 30.12.2011 18:52
                                        • Apis
                                          Apis
                                          Na postój wybierano odcinki raczej proste i nie ograniczone zakazem kotwiczenia.
                                          Holownik zwalniał już dużo wcześniej aby zmniejszyć prędkość pociągu. Potem dawał sygnał "trzy krótkie" i barki rzucały kotwice - długie hole dawały pewną swobodę manewrów. Następnie trąbił "trzy długie" - co oznaczało "fajrant". Lagi na Odrze byłyby niemożliwe - dwa pociągi holownicze idące przeciwnymi kursami nie dałyby rady się minąć. Wisła była jednak dużo szersza no i tam mniejsze barki ciągano w lagach (głównie berlinki i kanałówki).

                                          Należy tez wziąć pod uwagę, że barki odrzańskie szły dość głęboko zanurzone (w owym czasie Odra była zadbana). Na fotce wygląd na to że idą z maksymalnym zanurzeniem - pierwsza na fotce za holownikiem plauerka miała nosność do 800 ton, wrocławki po 500, ostatnia - kanałówka 300.

                                          Łatwo sobie wyobrazić co by się działo gdyby idące obok siebie w ladze trzy wrocławki lekko przytarły o piach... Zerwane hole fruwałyby w powietrzu siejąc śmierć i zniszczenie.
                                          - 07.01.2012 15:14
                                          • B
                                            bebut1
                                            Najciekawsza była "jazda nocą". W dzień często nie było widać ostatniej barki a co dopiero nocą. W czerwcu 1966r przed dużą wodą sprowadzaliśmy barki do Cigacic, żeby zdążyć płynęliśmy nocami co w tym okresie i w dodatku pociągiem było rzadkością... Przyprowadziliśmy jeden zestaw do Cigacic i po drugi luzem do Szczecina, Wtedy nasz Trygław ścigał się z Sudetami. To była jazda ! Sudety nie dały nam rady, w pewnym momencie spadły im łopaty z koła napędowego. Pierwszy wybierał barki do holowania, Kapitanowie wiedzieli, która była "lekka", a która "ciężka" i jak je ustawić w pociągu. Naszym kapitanem był Zygmunt Olkiewicz, fajny człowiek i wspaniały Kapitan!

                                            A jak jeden pociąg chciał wyprzedzić drugi... to były "podchody". Można było wyprzedzać tylko do zachodu słońca, wtedy palacze dawali z siebie wszystko,sypali węgiel na ruszta aż łopaty dzwoniły. Ja wtedy wywalałem węgiel z bunkra i tłukłem bryły młotem. A jeszcze: jak pociąg kotwiczył to szyprowie z barek potwierdzali sygnały rożkiem mgłowym. Dla mnie ten okres dwóch miesięcy na HP TRYGŁAW to były dwa miesiące najbardziej zapamiętane i najciekawsze w całym okresie mojej "łodziarki"! Spotkałem wspaniałych Ludzi Odry.... "gruzinów" - też... jak to się mówiło "Gruzja to piękny kraj".

                                            Po praktyce dostałem od chłopaków z mojej klasy ksywę: "Hape". Widziałem jak pęka hol, podczas ściągania barki z piachu, jak odpadają polery na BM-ce. To były czasy, to była "Łodziarka". Pozdrawiam kolegow. Jacek.
                                            - 08.01.2012 16:31
                                            • B
                                              bebut1
                                              Wreszcie stałem się szczęśliwym posiadaczem tego świetnego kalendarza. Bardzo mi się podoba, szata graficzna, zdjęcia [mam kilka zdjęć, w kolekcji] opisy techniczne.Chociaż nie uniknięto błędów, np prądnice 5kW/220 v to były prądnice prądu stałego a nie przemiennego, ale to nic to jak mawiał pan Zagłoba. Wiem dobrze bo często uruchamiałem tą pradnicę, puścić parę i ruszyć ,,breszką" koło zamachowe to było na pograniczu sztuki cyrkowej, z początku bałem się tej czynności jak diabeł święconej wody.. Ale i tak wspominam moją praktykę na HP ,,Trygław" od 20.06-20,08. 1966 jako wspaniały okres mojego życia! Póżniej w ostatnim okresie pracy w ŻnO od 1.03.1980 -31.08.1983 pracowałem jako mechanik w B.O.M.ie na ,,Jarowidzie" Na ,,Dużych Holendrach" rozpoczęła się moja przygoda z Żeglugą i na nich zakończyła. Dalej to już była praca w T.Ż.Ś. aż do emerytury ale to już inna bajka. Pozdrawiam wszystkich zauroczonych tymi Wspaniałymi Statkami Jacek.
                                              - 29.01.2012 15:09
                                              Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
                                              Proszę Zaloguj by zagłosować.
                                              Niesamowite! (0)0 %
                                              Bardzo dobre (0)0 %
                                              Dobre (0)0 %
                                              Średnie (0)0 %
                                              Słabe (0)0 %
                                              Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
                                              Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies