Siedmioosobowa sztafeta morsów z klubu Dębowa z Kędzierzyna-Koźla wskoczyła do Odry 16 listopada w czeskim Bohuminie. Każde z nich przez godzinę dziennie pokonuje około 10 km trasy. Na początku grudnia chcą dotrzeć do Szczecina. Pięciu mężczyzn i dwie kobiety chcą pokonać wpław 741 km trasy w 18 dni. Odbywają tę podróż, by propagować Odrę jako rzekę czystą, którą można wykorzystać zarówno do transportu, jak i turystyki. O szczegółach tej wyprawy informowaliśmy już na naszych łamach Link
Sobota 3 grudnia 2011 roku jest planowaną datą wpłynięcia do Szczecina. Powrót statku M/S "Sucharski" do portu w Koźlu 15 grudnia 2011. Impreza ma być wielką ogólnopolską akcją medialną, zrzeszającą wszystkie zainteresowane podmioty związane i funkcjonujące nierozerwalnie z rzeką Odrą. Siedmioosobowa sztafeta morsów z klubu Dębowa z Kędzierzyna-Koźla wskoczyła do Odry 16 listopada w czeskim Bohuminie. Każde z nich przez godzinę dziennie pokonuje około 10 km trasy. Na początku grudnia chcą dotrzeć do Szczecina.

Pięciu mężczyzn i dwie kobiety chcą pokonać wpław 741 km trasy w 18 dni. Odbywają tę podróż, by propagować Odrę jako rzekę czystą, którą można wykorzystać zarówno do transportu, jak i turystyki. O szczegółach tej wyprawy informowaliśmy już na naszych łamach -
Link
Sobota 3 grudnia 2011 roku jest planowaną datą wpłynięcia do Szczecina. Powrót statku M/S "Sucharski" do portu w Koźlu 15 grudnia 2011. Impreza ma być wielką ogólnopolską akcją medialną, zrzeszającą wszystkie zainteresowane podmioty związane i funkcjonujące nierozerwalnie z rzeką Odrą.

Statek "Sucharski" posiada odpowiednią przestrzeń do zorganizowania w trakcie płynięcia spotkań, sympozjów czy narad branżowych. Ponadto dysponować będzie powierzchnią reklamową, która stanowić może pływający baner. W Szczecinie symbolicznie przekażą Duńczykom unijną prezydencję. Choć nie jest to jedyny cel ich wyprawy:
- Chcemy zwrócić uwagę na walory Odry. To naprawdę piękna rzeka, ciekawa. I wcale nie taka brudna, jak się niektórym wydaje. Z perspektywy żaby podziwiamy łabędzie, kaczki, konstrukcje pozostawione przez bobry - mówi Janusz Tyka, jeden z morsów, prywatnie biznesmen. W sztafecie płyną też dwie kobiety, jedna z nich to szefowa MOPS z Kędzierzyna Koźla.
- Woda w rzece jest leniwa jak miś koala. Nie płyniemy z nurtem, polegamy wyłącznie na własnych nogach, opierając ręce na desce i odpychają się płetwami - mówi Tyka. Do wody wskakują ubrani w tzw. mokre pianki - skafandry chroniące ich przed wychłodzeniem, ale nieizolujące całkowicie od wody.
- To powoduje spore wychłodzenie - mówi Tyka. - Bo nie jest tak, że morsom nie jest zimno. Ale na pewno jesteśmy na chłód bardziej odporni - mówi Przeciętny człowiek w wodzie o temperaturze poniżej 10 st. może przeżyć najwyżej kilkanaście minut. We wtorek po południu woda w Odrze w okolicach Wrocławia miała 4 stopnie.

We wtorek ekipa morsów przepłynęła przez Wrocław. Za nimi 250 km - jedna trzecia trasy. Morsom asystuje załoga płynąca statkiem "Major Sucharski". Na jego pokładzie znalazł się też symboliczny ładunek: "ostatnia tona węgla" wieziona ze Śląska do Szczecina.

Symboliczny ładunek został załadowany w niegdyś tętniącym życiem Porcie Koźle, skąd szedł niemal nieprzerwany strumień polskiego węgla nie tylko do Szczecina i Świnoujścia ale także do Berlina i Niemiec.

- Ten gest ma zwrócić uwagę władz na to, że tradycja żeglowania Odrą umiera - tłumaczy kapitan pilot Czesław Szarek, oficer na "Majorze Sucharskim".
źródło: www.gazetawroclawska.pl , stocznia DAMEN, Janusz Niemczuk, Janusz Fąfara
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies