Przeczytałem informację @ziomek na GP.
Właśnie w takich przypadkach wchodzi na jaw sprawa ubezpieczenia.
Na Naszej GP (Giełdzie Pracy) pojawiają się "fantastyczne" oferty pracy zgłaszane najczęściej przez firmy pośredniczące, np.:
Cytat
"...Nowe statki -> nowe oferty pracy. Praca na holenderskich tankowcach, bunkierkach i zestawach. Lichtmatroos 2100, Matroos 2200 eu netto..."
a później dodane
Cytat
na burcie ~ 1250 eu na wolnym ~ 950 eu. System 1ms/ 1 ms
czyli na 2 miesiące 2100 euro a nie każdego miesiąca.
Wielu naiwnych kolegów daje sią nabraś na te śmieszne dla mnie oferty pracy.Zapytajcie co z ubezpieczenim zanim wejdziecie na burtę bo może być tak jak z @ziomek.
Sam jestem armatorem i wiem co to oznacza zapłacić 2100 euro dać wolne i pełne ubezpieczenie.
Sprawa "wyjaśnia się" dopiero jeżeli dojdzie do nieszczęśliwego wypadku przy pracy.
W Niemczech legalnie działająca firma jest obligatoryjnie zobowiązana do płacenia składek socjalnych ( chorobowe, bezrobotne, emerytalne ) oraz
wypadkowe (BGV).
Są to dość wysokie składki wchodzące w skład pensji brutto.Natomiast BGV płaci się osobno o czym nie wiedzą nawet koledzy zatudnieni w innych państwach.
Ucieczka armatorów do Luxemburga, Szwajcarii, czy nawet Holandii jest spowodowana zmniejszeniem kosztów brutto.
Pracownikom wydaje się, że wszystko jest OK bo czasami dostają nawet więcej pieniędzy (netto).
Nie będę już wspominał o polskich ubezpieczeniach.
Właśnie w przypadku zaistniałego wypadku przy pracy sprawą odszkodowań zajmuje się Berufsgenossenschaft für Transport und Verkehrswirtschaft.
Bardzo podejrzaną jest sprawa tzw. "kontraktów".
Jeżeli dobrze rozumiem to każdy przyjazd do pracy jest nowym kontraktem ?
Takie praktyki stosowane są na morzu, a obecnie (niedozwolone) na śródlądziu ,ale tylko przez pośredników.Pracownik będący na kontrakcie nie ma ciągłości pracy i ubezpieczony jest tylko w czasie pracy (nie na wolnym czy urlopie).
Myślę, że jest to sprawa dla adwokata, ale tylko w miejscu byłego zatrudnienia, tzn. firma pośrednicząca z Polski i tak się "wykręci sianem", a poszkodowany nic nie dostanie.
Radzę dokładnie przeanalizować pojawiające się "fantastyczne" oferty pracy.