Artykuły

Rutynie ku przestrodze

W dniu 29.03.2009 o godz. 13. na km. 304,8 rzeki Odry (kanał wyjściowy na Odrę z portu w Malczycach) miało miejsce zdarzenie, którego być tam nie powinno...

W dniu 29.03.2009 o godz. 13. na km. 304,8 rzeki Odry (kanał wyjściowy na Odrę z portu w Malczycach) miało miejsce zdarzenie, którego być tam nie powinno...

Przy dobrej widoczności, gdy jedyną przeszkodą był dość duży przepływ wody ( w momencie zdarzenia stan wodowskazowy 368 cm.), oraz wielkość przeprowadzanego kadłuba (długość 92 m, po zalaniu na zanurzenie 185 cm wysokość od lini wodnej wynosiła około 5 metrów) wyprowadzany kadłub nie zareagował na siłę prostopadłą nurtu rzeki i całą swą inercją wszedł na przeciwległy brzeg rzeki, na całe szczęście w zdewastowaną główkę przy dawnym przewozie międzybrzegowym.

Skutkiem tego było oparcie rufowej części kadłuba na przecwległej stronie również o główkę przy dawnym przewozie. Powstała identyczna sytuacja jak z barką holenderską na Neckarze z tą różnicą , że w rodzimym przypadku część napędowa, czyli pchacz bezpiecznie znalazł się w osi kanału. Jednostkę udało się w miarę bezpiecznie wyprowadzić z roli "tamy porzecznej" dopiero po całkowitym odpompowaniu balastu i to dopiero następnego dnia około godz. 10.

Nie mnie jest oceniać przyczynę tego zdarzenia, lecz na pewno wynika z tego faktu nauka dla starej kadry oficerskiej. Niechaj nigdy rutyna nie będzie górą nad zdrowym rozsądkiem.

tekst i zdjęcia: Janusz Fąfara





Apis 31.03.2009 4807 wyświetleń 6 komentarzy 0 ocena Drukuj



6 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • jarek malibu
    jarek malibu
    No comments
    - 31.03.2009 19:50
    • R
      rodzynek31
      Nie wiem dlaczego kadlub nie zareagowal na dzialanie pradu,teoretycznie przeciez powinien. Ja osobiscie plywam ,co prawda tylko jako sternik, na takim tankowcu,nota bene rowniez zbudowanym w Malczycach. Byc moze Panda powinna pomoc tzn.jako bugstral przy wyjsciu z portu. Znam to miejsce i wiem jak wyglada Odra w tej okolicy bo mieszkam w poblizu. Nie wiem jaki blad popelnil kapitan , pan Janusz pisze tylko,ze zgubila go rutyna, tzn.,ze na pewo ten manewr mozna bylo zaplanowac lepiej. Chcialbym natomiast poruszyc sprawe nieprzystosowania Bizona do tego typu operacji. Mala moc maszyn,brak mozliwosci podnoszenia sterowki na pozadana wysokosc,kapitan manewruje stojac na sterowce. Jak w zwiazku z tym steruje Bizonem? Dodatkowo brak steru strumieniowego na dziobie, wlasciciel tego statku z pewnoscia zlapalby sie za glowe widzac Bizona i sposob transportu . Moj szef bedac w Malczycach w momencie przygotowan spytal tylko spogladajac na Bizona przy kadlubie czy to jest pchacz? Ja osobiscie podziwiam tych stojacych na sterowkach swych pchaczy kapitanow,bo jazda w dol Odra z takim kadlubem to nie jest przyslowiowa bulka z maslem. A bledy zdarzaja sie nawet doswiadczonym kapitanom,nie robi ich tylko ten kto nic nie robi.
      - 07.04.2009 09:32
      • x5
        x5
        Nie chciałem tego zdarzenia komentować, ale Rodzynek...sprowokował mnie.
        Twoje pytania są konkretne i w pełni zasadne, dlaczego...
        No właśnie dlaczego?
        Moim zdaniem "partyzantka".
        W Niemczech NIKT nie wydał by zezwolenia na takie prowadzenie, a wydają je fachowcy z WSA.

        Ale Polska rządzi się innymi prawami i to jest odpowiedz dla Rodzynka31.

        Pozdrawiam pełen "uznania" dla kapitana Bizona
        Skipper
        - 07.04.2009 22:25
        • Apis
          Apis
          Ja sądzę jednak, że jedynym błędem było zabalastowanie do niemal 190 cm. To właśnie sprawiło, ze Bizon był za słaby a kadłub nie reagował nabrawszy inercji (jak liczę pobieżnie grubo ponad 1500 ton!). Można było zabalastować dopiero po wyprowadzeniu na Odrę (było to konieczne ze względu na prześwity mostów). Chciano zaoszczędzić czas - wyszło odwrotnie. Tym bardziej, że Panda nie mogła być przypięta do dziobu jako bugstrahl - długość zespołu nie pozwoliłaby wyjść na Odrę - mogłaby co najwyżej wziąć dziób na hol.
          - 08.04.2009 10:54
          • x5
            x5
            Andrzej!
            "Bizony" nie są pchaczami przystosowanymi do prowadzania tak wysokich kadłubów.
            Zabalastowanie to jedno z krytetriów, ale gdyby nie zabalastował a był by silny wiatr to też nie wyszedł by z tym kadłubem.
            Ja pracuję obecnie na "holenderskim" statku nośności 1475 ton.
            Jego wysokość na pusto w części dziobowej wynosi 435 cm. a rufa z opuszczoną sterownią ma 490 cm.
            Statek można bezpiecznie prowadzić (jeżeli jest wiatr ) tylko
            przy pomocy dziobowego steru strumieniowego
            ( Bugstrahlruder).
            Ostatnio musiałem zabalastować około 500 ton, żeby przejść
            pod mostem w Buchhorst.
            Możliwość manewrowania takim statkiem była dość ograniczona.
            Druga sparawa to wysokość sterówki "Bizona" i możliwości manewrowania nim.
            Przecież jest niedopuszczalne to co robią ci chłopcy.
            Ryzyko awarii jest ogromne.
            Trzecia sparawa to moc maszyn "Bizona".
            Tak jak już pisałem w poprzednim komentarzu w Niemczech żaden "Urząd" nie wydał by zezwolenia na takie przeprowadzenie kadłuba.
            - 08.04.2009 15:09
            • Adam Reszka
              Adam Reszka
              Nie pływając nigdy na statkach, gdzie nie widzi się co jest przed dziobem statku pchanego, nie śmiałem włączać się do tej dyskusji. Obserwowałem co prawda wielokrotnie przeprowadzanie kadłubów 2-3 tys. tonowych ze stoczni płockiej do Gdańska, gdzie jeden pchacz "Żubr" był ustawiony na pchanie bez widoczności do przodu, ale drugi holował z oczywistą widocznością i oba miały dobrą łączność. Podobnie jak anonimowego "rodzynka" dziwi mnie brak reakcji tego zabalastowanego kadłuba na działanie prądu wody w nurcie. Stąd moje domniemanie, że zgadzając się z Apisem chłopcy zbyt ostro wyszli na Odrę i inercja przy dużej masie statku i słabym "wstecz" Bizona zrobiła swoje. A powinni wyjść wolno, pozwalając dziobowi ażeby się sam napuścił z prądem. Tę technikę obracania statku parowego 60 m dług. na Wiśle przez napuszczanie dziobu lub rufy, miałem niegdyś perfekcyjnie przećwiczoną i funkcjonowała ona bezbłędnie.
              - 08.04.2009 21:28

              Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
              Proszę Zaloguj by zagłosować.
              Niesamowite! (0)0 %
              Bardzo dobre (0)0 %
              Dobre (0)0 %
              Średnie (0)0 %
              Słabe (0)0 %
              Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
              Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies