Artykuły

Po co mi szafa...

Kilkakrotnie przywołano imię Mańka.... Doszedłem do wniosku, że chyba powinienem też wtrącić swoje co-nieco... Marian zasługuje ze wszech miar na to - choćby z powodu przejęcia przeze mnie po Nim sterów "Młodej Gwardii".

Marian - jeśli dobrze pamiętam i nie przekręcam faktów - był "wychowankiem" Technikum Żeglugi Śródlądowej. Należy to rozumieć dosłownie. W latach powojennych fakt "bycia sierotą" nie był zjawiskiem nadprzyrodzonym, a możliwość kształcenia się w szkole z internatem dawała szansę posiadania własnego kąta, który był traktowany jak namiastka domu rodzinnego... Pamiętam z jaką niekłamaną sympatią wspominała Marianów profesor Helena "Dziwa" Węgrzyńska.... Piszę "Marianów", bo zbliżone losy łaczyły z Marianem Rynkiewiczem Mariana Szwarca - także absolwenta i także później wykładowcę w Szkole. Obaj byli w jej oczach "primi inter pares".

Marian R. jawił się nam - pierwszoklasistom pobierającym u Niego Wiedzę o Osprzęcie Statku (WOS - nie mylić z Wiedzą O Społeczeństwie) jako kompletny "odchył". Nie moglismy ni w ząb pojąć, o co mu tak naprawdę chodzi gdy z nieziemską flegmą, w sposób wręcz nieludzki przeciągając przerwy między kolejnymi wyrazami zdania, cedził swoje myśli. Używał przy tym różnych wolt i skrótów, które nam, "kotom" kompletnie z niczym się nie kojarzyły. Obrazowym "skrótem myslowym Mańka" był tekst typu:
- "Po co mi szafa .... ...... ......W czym będę chodził..."
Po latach stu człowiek "normalny" dojdzie do tego, że jesli ma jedno ubranie i schowa je do szafy.....
Wtedy my nie byliśmy tak lotni umysłowo jak dziś i powiedzonka Mańka, wypowiadane gdzieś ponad nasze głowy - jak słusznie stwierdził Szczepan - stanowiły dla nas kompletną abstrakcję....

WOS był przedmiotem tylko w klasie pierwszej. Miał z nas - kompletnych szczurów lądowych zrobić na tyle "kumatych", abyśmy nie posługiwali się ściągą przy rozróżnianiu dziobu od rufy statku. Potem na krótko kontakt z Mańkiem się urwał. On przestał uczyć o kotwicach, kluzach, sztrynglach, bumrepach, relingach i przeniósł się na statki szkolne. Moja klasa trafiła na Niego ponownie na Młodej Gwardii na praktyce między drugą a trzecią klasą. Jego oryginalny sposób wysławiania się i patrzenia w horyzont z miną człowieka, który wypadł za burtę, wypił wodę z całej rzeki i okazuje zdziwienie, że statek mimo to nadal pływa - imponował nam. Określenia w rodzaju "wstrzymać to ty się możesz od odawania moczu a nie od odania dzienniczka praktyk do sprawdzenia" - stały się niemal kultowe.

Nie zaprzeczam, że miałem u Mariana wielkie chody. Zarówno na WOS-ie jak na statku. Powód był prosty: potrafiłem w zeszycie i dzienniczku praktyk wyczarowywać takie obrazki, że klękajcie narody.... Pamiętam jak Andrzej Kołodziej miał mi na praktyce za złe (czytaj: chciał mi wpieprzyć najzwyczajniej) za to, że Maniek kazał wszystkim rysować "światła pozycyjne statku w nocy" w taki sposób jaki robiłem to ja....

Właśnie na "Młodej..." podczas praktyki udało mi się stwierdzić swoim niedorosłym rozumkiem, że Marian.... gra. Gra rolę, którą sobie dokładnie obmyślił i wyreżyserował. Ta rola była jego tarczą i rodzajem mimikry. Zaporą przed miałkością doznań serwowanyh przez szarą rzeczywistość i jazem piętrzącym Jego życiową energię. W głębi był to człowiek tyleż wielkoduszny i przyjazny co.... samotny.

Pamiętam ten dzień jak dziś. Miałem "psią" wachtę (u nas od 2.00 do 6.00) połączoną z czyszczeniem komina kuchennego i budzeniem sternika, który odpowiadał za zaprowiantowanie statku. Zbudziłem "służbowego dziennego" - Staszka Stryżaczenkę, zbudziłem "kucharzy" i przyszła kolej na Mańka. Otworzył oczy po moim potrząsaniu Go za ramię .... Szybko i przytomnie, bez śladu flegmy i "rozciągania w czasie do minus nieskończoności jednego zdania" zapytał, czy wszystkich wymienionych wyżej postawiłem na nogi. Następnie szybko się ubrał komunikując mi równie szybko, że musi sie umyć, a w tym czasie mam przypomnieć służbowemu dziennemu o konieczności wyciągnięcia wózka ręcznego i baniek na mleko z ładowni (staliśmy w Oławie i zaplanowane było zakupienie mleka i innych wiktuałów). Rozmawiał jeszcze chwilkę ze mną "jak człowiek".... o tym, czy wszystko w porządku w nocy... czy nie zmarzliśmy i takie tam..... "ojcowsko-braterskie".... Uśmiechał się, nucił coś pod nosem.... Wyszedłem sądząc, że śpię jeszcze.....

Po kilkunastu minutach Maniek pojawił się na pokładzie, gdzie wyprężeni jak struny stali kucharze oraz dzienny i nocny (ja) służbowy. Znów był jak zwykle: cedził flegmatycznie zdania i patrzył za horyzont.... Uszczypliwie coś przygadał "służbowemu" Staszkowi, który mimo że był niesłychanym "wirachą" czerwienił się jak panienka, chrząknął, kaszlnął i schował się pod pokładem.....

Po wielu, wielu latach.... już jako koledzy Mańka "po fachu i nałogu" czyli "okrzepli łodziarze".... zadaliśmy Mu pytanie:
- Dlaczego udajesz takiego świra?
Marian - cedząc słowa co kilkanaście sekund - odpowiedział:
- Wolę .... ..... ..... udawać ..... ...... ...... głupka.... .... .....
Jest tylu ...... ....... na świecie ..... ...... którzy ...... udają mądrych......

Andrzej 'Apis' Podgórski

Apis 04.11.2006 4246 wyświetleń 3 komentarzy 3 ocena Drukuj



3 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • Szczepan
    Szczepan
    Taaa,Maniek był niepowtarzalny ale przede wszystkim cieszę się Andrzeju,że zacząłeś pisać (a piszesz ciekawie,dowcipnie,i z tym czymś co każdy by chciał mieć).Pisz,pisz jak najwięcej. Twoje teksty sa świetne.Pozdrawiam. Staszek ,,Szczepan" Szczepański.
    - 04.11.2006 21:19
    • x5
      x5
      Wspaniale, po prostu Maniek jakiego poznalem pozniej pracujac z Nim.
      Byl niepowterzalnym facetem.Zaprzyjaznilismy sie tak serdecznie jak tylko potrafia dwaj mezczyzni.
      Kiedys powiedzial mi : -wole sie z Toba napic niz isc na k....
      Byl na moim weselu i poznal mojego Ojca takiego samego zgrywusa jak my....
      To byly przepiekne czasy i w pewnym momencie obu tych facetow los wyrwal brutalnie z ich i z mojego zycia.
      Wydaje mi sie ,ze obaj sa moimi Anilami Strozami, bo wychodzileme czasami z sytuacji bez wyjscia,
      Jak popelnilem jakis blada navigacyjny widzialem jak Maniek pokazuje mi prawidlowa droge.
      Och napilbym sie z Nimi jak za dawnych lat....
      - 04.11.2006 22:06
      • Z
        zuzanna
        Jaka gorzka, ale mądra maksyma - "udaję głupka, a tylu udaje mądrych"

        Widać, Andrzeju, że już w szkole byłeś "wzorcem" jak ten w Sevres pod Paryżem!Nie dziwię się, że koledzy chciali Ci spuścić 'bańki" :p
        - 29.08.2007 13:07

        Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
        Proszę Zaloguj by zagłosować.
        Niesamowite! (2)66.7 %
        Bardzo dobre (1)33.3 %
        Dobre (0)0 %
        Średnie (0)0 %
        Słabe (0)0 %
        Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
        Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies