VI Krakowski Królewski Flis do Trzeciego Króla szczęśliwie dobiegł końca. Po pokonaniu ponad 1000km Wisłą i jej dopływami dotarliśmy cało i bezpiecznie do Gdańska.
Do czasów wynalezienia maszyny parowej statki poruszane były za pomocą drągów i wioseł, a następnie żagli, których zastosowanie na sródladowych drogach wodnych było możliwe przy szczególnie sprzyjających warunkach. Na rzekach żeglownych i kanałach stosowano holowanie statków z brzegu wykorzystując siłę ludzi i zwierząt.
Na łamach tej witryny pojawiło się rozczulające opracowanie Janusza Fąfary „O raselbokach i utopcach”, co nakłoniło autora do zamieszczenia na naszej stronie internetowej treści zasłyszanego niegdyś opowiadania, z jedynym w naszej rodzimej mitologii rzecznej motywem „Latającego Holendra” ze statkiem-widmem. Wśród licznych bowiem wiślanych opowieści niesamowitych o rusałkach, utopcach i niezwykłych statkach-zjawach, na wyróżnienie zasługuje zamieszczone poniżej opowiadanie.
Marynarze, których znałem szanowałem i podziwiałem, ucząc się od nich marynarskiego rzemiosła. Pragnę im wszystkim w ten sposób podziękować, za naukę i współpracę na pokładach wiślanych statków. Niech te nazwiska tak bardzo mi bliskie, pozostaną w naszej pamięci. Będą również przypominać przyszłym pokoleniom o historii wiślanych i odrzańskich statkach i ich załogach w powojennej historii Żeglugi Śródlądowej w Polsce .
16 października 2002 r. około godziny 11:30 MS Capella załadowany 1100 tonami kamienia budowlanego płynąc w dół rzeki na wysokości Leeseringen na km 260 Wesery stracił możliwość manewrowania i stanął w poprzek szlaku żeglownego. Uderzył dziobem w lewy brzeg a rufą wyłamal dalbę i zatrzymał się na kei przeładowni tarasując w ten sposób całą rzekę. Podjęto próbę odładowania go, ale szybko spadająca woda spowodowała pęknięcie i zatopienie maszynowni. Następnego dnia rano statek zatonął całkowicie tworząc przeszkodą wyłączającą środkową Weserę z nawigacji.
Dziś tj. 20.06.2012 zbiornikowiec M/S "REINIE" odbędzie swój pierwszy i ostatni wiślany rejs. I choć posiada własny silnik o mocy 1700KM, będzie holowany i pchany w dół Wisły przez pchaczo - holowniki Żeglugi Wyszogrodzkiej.
Od kilku miesięcy zmienił się w Polsce rząd a wraz z tą zmianą ocieplił się klimat wokół żeglugi śródlądowej. Jak zwykle w takich sytuacjach znaleźli się chętni do upieczenia własnych kasztanów w tym wznieconym przez nas ognisku i zdyskontowania efektów pozytywnych zmian polityki państwa dla własnych celów.
Koledzy twierdzą,że mam fotograficzną pamięć ( i maja rację - bo mam! ) i potrafię
odtworzyć szczegół po szczególe historie, które miały miejsce 35 lat temu. Przez wrodzoną grzeczność nie będę zaprzeczać.
Gdy tylko człowiek zaczął poruszać się po wodach jakimkolwiek urządzeniem do pływania - zawsze pojawiał sie problem wyhamowania i zatrzymania statków.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies